Close

Nowa Kia Rio. Teraz także jako hybryda!

Zmiany w wyglądzie są kosmetyczne, ale już w środku, w mechanice i w technologiach pogrzebano solidnie. W efekcie ma być bezpieczniej, oszczędniej i bardziej komfortowo. A prawdziwym zaskoczeniem jest to, że nowa Kia Rio będzie dostępna w wersji MHEV, czyli jako tzw. miękka hybryda. I to z nowatorską skrzynią biegów!

W motoryzacji utarło się, że po około trzech latach należy lekko odświeżyć każdy popularny model. Bo w międzyczasie sporo rzeczy się zmienia. Choćby trendy w stylistyce, do użycia wchodzą nowe technologie, niekiedy nawet zmieniają się regulacje (choćby dotyczące emisji dwutlenku węgla, jak ostatnio). I na to wszystko trzeba zareagować. Nie zmienia to faktu, że najczęściej facelifting jest motoryzacyjną formą wizyty u kosmetyczki. Auto dostaje po prostu nowy makijaż, w którym ma atrakcyjniej wyglądać. Jeżeli tak do tego podejdziemy, to… kosmetyczka, w ręce której wpadło Rio, nie miała zbyt dużo do roboty. Niemal niezauważalnie zmienione lampy przednie i tylne, troszkę inny grill (tzw. tiger nose) i wlot powietrza oraz przeprojektowane zderzaki, które teraz są bardziej „kanciaste” – to już wszystko. Pardon! Jeszcze dodano dwa nowe kolory do palety – Sporty Blue (niebieski) i Perennial Grey. I jeden nowy wzór felg (16 cali). Ale teraz to już naprawdę wszystko.

Kia Rio wygląd

Efekt jest taki, że patrzycie od frontu na nowe Rio i jesteście pewni, że coś się zmieniło, ale nie wiecie za bardzo co. Jak z nierozgarniętym chłopem, którego żona wraca od fryzjera do domu i musi go pytać: „Naprawdę niczego nie zauważyłeś?”. On przyznaje, że jest jakby ładniej i lepiej, ale nie bardzo potrafi wskazać czego to zasługa. Osobiście wydaje mi się, że Rio ma teraz jakby bardziej wyraziste (może nawet agresywne?) spojrzenie. Być może to kwestia tego ostrzej narysowanego zderzaka i grilla.

Nowe rio wygląd

Nowa Kia Rio: wnętrze i bagażnik

Rozmiar w każdym kierunku pozostał ten sam. To jedno z przestronniejszych aut w segmencie B, szczególnie jeżeli chodzi o ilość miejsca dla pasażerów na tylnej kanapie. Z kolei bagażnik nadal mieści bardzo przyzwoite, jak na mieszczucha, 325 litrów. Ma podwójną podłogę, a po złożeniu oparć tylnej kanapy (składają się w proporcji 40:60) otrzymujemy płaską powierzchnię.

Kia rio pojemność bagażnika

Największa nowość we wnętrzu to ekran multimedialny – urósł o 1 cal (z 7 do 8 cali) i ma nową grafikę oraz możliwość podłączenia jednocześnie dwóch urządzeń przez bluetooth. Z kolei między zegarami pojawił się nowy wyświetlacz komputera pokładowego o przekątnej 4,2 cala, który pokazuje między innymi działanie asystentów jazdy.

Oczywiście multimedia wspierają Apple CarPlay i Android Auto. Mają też usługi łączności UVO Connect, czyli możliwość sprawdzania statusu auta i sterowania niektórymi funkcjami auta z poziomu smartfona. I to nawet, gdy jesteśmy na drugim końcu świata. Więcej na temat UVO Connect przeczytacie TUTAJ.

rio wnętrze

Nowa Kia Rio: silniki i skrzynie biegów

Jako jedna z niewielu marek Kia zdecydowała się pozostawić w ofercie wolnossący motor – jednostka 1,2 MPI ma 84 konie. To ukłon w kierunku konserwatywnych klientów, którzy po prostu ufają takim jednostkom bardziej, a osiągi mają dla nich drugoplanowe znaczenie. Ten silnik pożeniono wyłącznie z pięciobiegowym manualem.

Drugi motor to znana, choć ulepszona i bardziej ekonomiczna jednostka 1.0 T-GDi o mocy 100 koni. Ale teraz w standardzie ma sześciobiegową skrzynię (przed liftem była tylko pięciobiegowa). W dodatku możemy dopłacić do dwusprzęgłowego automatu 7DCT.

rio silniki

Trzecia jednostka to również znany już motor 1.0 T-GDi, ale w wersji 120-konnej. Tyle, że tym razem to układ MHEV, czyli mild-hybrid. Mówiąc po polsku – łagodna (lub miękka) hybryda. Na czym to polega? Jednostka benzynowa została wzbogacona o niewielki 48-voltowy silniczek elektryczny i mały akumulator. Po co? Żeby zmniejszyć zużycie paliwa, emisję CO2 i poprawić odczucia z przyspieszania. Elektryka delikatnie poprawia sprint do setki (w przypadku skrzyni 7DCT urwano 0,2 sekundy). Ważniejsze wydaje się jednak to, że w takim układzie system start/stop działa błyskawicznie. Z kolei po zdjęciu nogi z pedału gazu silnik spalinowy całkowicie się wyłącza i auto „żegluje” (działa to do prędkości 125 km/h). Jeżeli chcecie mniej więcej wiedzieć, jak układ mild-hybrid sprawdza się w praktyce, zajrzyjcie do TEGO MATERIAŁU.

Co jeszcze ciekawsze, to układ MHEV standardowo pożeniono z sześciobiegową skrzynią manualną (7DCT jest w opcji), co jest niezwykłe w przypadku hybryd. Nie jest to jednak zwykła skrzynia tylko nowatorska iMT. Z punktu widzenia użytkownika działa dokładnie tak, jak skrzynia manualna. Różnica polega na tym, że kiedy np. jadąc 120 km/h zdejmiemy nogę z gazu, to skrzynia… sama wrzuci „luz”. A dokładniej rozłączy sprzęgło i wyłączy silnik spalinowy, abyśmy mogli „żeglować”. Położymy tylko nogę z powrotem na gazie, a silnik załączy się w ułamku sekundy. Podobnie jest gdy dojeżdżamy np. do skrzyżowania – silnik spalinowy szybciej się wyłącza. A potem elektryka wspomaga go podczas przyspieszania. Efekt? Udało się zmniejszyć średnie zużycie paliwa z 5,6 – 6,1 litra do 5,1 – 5,6 litra. A więc o dobre pół litra! Emisja CO2 spadła o 12-15 g/km.

Nowa kia rio skrzynia biegów

Standardem przy motorze 1.0 T-GDi 120 KM, a także przy 7DCT jest możliwość ustawiania trybów jazdy przyciskiem na konsoli środkowej. Do dyspozycji mamy Eco, Normal i Sport. 

Nowa Kia Rio: systemy bezpieczeństwa

Wzorem mniejszego Picanto, które przeszło lifting kilka tygodni temu, także nowa Kia Rio dostaje systemy bezpieczeństwa i wspomagające kierowcę, dostępne dotychczas wyłącznie w większych i droższych samochodach:

  • Asystent pasa ruchu i utrzymania auta pośrodku pasa ruchu
  • System autonomicznego hamowania z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
  • System monitorowania martwego pola i ruchu podczas cofania
  • Autonomiczne hamowanie w przypadku ryzyka kolizji podczas cofania
  • Aktywny tempomat
  • System rozpoznawania znaków drogowych
  • System unikający kolizji z autem znajdującym się w martwym polu 
  • Automatyczne przełączanie między światłami drogowymi, a mijania
Nowa kia rio bezpieczeństwo

Możliwość wyposażenia miejskiej Kii w takie zaawansowane systemy dowodzi, że Kia ma ambicje wyznaczać standardy także w tej dziedzinie. Marka zdaje sobie sprawę, że często ludzie wcale nie potrzebują dużego auta. Całkowicie wystarczy im coś z segmentu B. Jednocześnie jednak oczekują, że pod względem poziomu bezpieczeństwa takie auto nie będzie ani trochę odbiegało od większych wozów.

Nowa Kia Rio: wyposażenie i cena

Podstawowa wersja M z silnikiem 1.2 MPI kosztuje 51 490 zł, co oznacza, że podrożała o 2500 zł. To cena, jaką trzeba zapłacić za to, że nadal możemy mieć silnik wolnossący (obecne przepisy unijne faworyzują motory doładowane). 

W przypadku motoru 1.0 T-GDi 100 KM różnica w cenie jest już znacznie mniejsza – nowa Kia Rio jest wtedy tylko o 500 zł droższa od poprzedniej, a ma już sześciobiegową skrzynię biegów. Kosztuje wyjściowo 55 490 zł, a za 6000 zł dokupić można skrzynię dwusprzęgłową 7DCT.

Topowy motor o mocy 120 KM podrożał ze względu na zastosowaną technologię MHEV – z manualem kosztuje 4000 zł więcej niż wersja przed liftingiem. Startuje z poziomu 59 990 zł.

Nowa Kia Rio ceny

Wszystkie powyższe ceny dotyczą wersji M z podstawowym wyposażeniem, do której, względem wersji przed liftingiem, dodano tuner radia cyfrowego. Na pokładzie mamy już elektrykę szyb i lusterek, centralny zamek, alarm, radio z bluetooth, wielofunkcyjną kierownicę, manualną klimatyzację, czujnik zmierzchu. Za 2500 zł możemy dokupić Pakiet Smart, w ramach którego dostajemy: tylne czujniki parkowania, skórzaną kierownicę, podgrzewane fotele i kierownicę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Klienci doceniają Kię bardziej niż Porsche?

Wersja L jest droższa o 9500 zł. W poprzedniku ta różnica była sporo mniejsza i wynosiła 6000-7000 zł (zależnie od wersji). To efekt tego, że nowa Kia Rio w wersji L jest dopakowana po sam sufit zarówno opcjami wpływającymi na komfort, jak i bezpieczeństwo. Dostajemy m.in.:

  • klimatyzację automatyczną,
  • nowy 8-calowy ekran multimedialny,
  • kamerę cofania + czujniki parkowania,
  • pakiet bezpieczeństwa (system autonomicznego hamowania, przełączania świateł między drogowymi a mijania, wykrywania zmęczenia kierowcy, utrzymania auta pośrodku pasa ruchu, tempomat),
  • czujnik deszczu,
  • elektrycznie składane lusterka z kierunkowskazami LED,
  • zestaw zegarów z wyświetlaczem komputera 4,2 cale,
  • 15-calowe felgi aluminiowe.
Nowa kia rio wyposażenie

W ramach promocji do wersji L można dokupić pakiet Business Line – płacimy 5000 zł za dodatki warte 8500 zł, m.in.:

  • światła drogowe i mijania w technologii LED
  • tylne lampy LED
  • podgrzewaną kierownicę i fotele przednie
  • 16-calowe felgi aluminiowe
  • obsługa bezkluczykowa,
  • regulacja wysokości fotela pasażera,
  • przyciemniane szyby tylne + chromowane listwy dolne szyb

Pakiet nawigacji, dzięki któremu będziemy też mieli system Uvo Connect (z siedmioletnim planem obsługi w cenie) kosztuje 3000 zł.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowa Kia Picanto, czyli mieszczuch może być nowoczesny

Topowa wersja GT Line wymaga dopłaty 11 500 zł do wersji L (albo 6500 do Business Line) i w standardzie ma wszystko to, co Business Line oraz dodatkowo Kia Navi System, usługi UVO, przednie czujniki parkowania, elektrochromatyczne lusterko wsteczne, 17-calowe felgi, tapicerkę skórzano-materiałową, sportową kierownicę (spłaszczoną u dołu), panel dekoracyjny w stylistyce karbonu, aluminiowe nakładki na pedały i wiele innych akcentów sportowych. 

nowa kia rio gt line

Dokładną specyfikację, dane techniczne i ceny wszystkich wersji znajdziecie po kliknięciu TUTAJ. A co ja bym wybrał? Zdecydowanie 1.0 T-GDi w wersji 100-konnej. Wyposażenie L + pakiet Business Line w zupełności wystarczą. Zamykam się w 70 tys. zł i mam nowoczesne auto z zaawansowanymi systemami bezpieczeństwa, automatyczną klimatyzacją, reflektorami LED, ekranem multimedialnym (do którego mogę wpiąć smartfona), kamerą cofania, podgrzewanymi fotelami i kierownicą oraz wieloma innymi dodatkami. Jeszcze kilka lat temu nie pogardziłbym takim wyposażeniem w jakiejś limuzynie segmentu D, za którą zapłacić trzeba było minimum 120-130 tys. zł. A dzisiaj to samo mamy w zgrabnym miejskim aucie za połowę tej kwoty. Good deal!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa