Close

Pierwszy elektryk w cenie hybrydy!

Nowa Kia Niro EV to prawdopodobnie pierwszy samochód elektryczny, który pod względem ceny zbliżył się do modeli z napędem hybrydowym. Nie wynika to co prawda wprost z cennika, ale – jak to w życiu bywa – diabeł tkwi w szczegółach.

„Są znacznie droższe niż samochody z konwencjonalnymi napędami. Lepiej kupić hybrydę” – to częsty argument w dyskusjach na temat samochodów elektrycznych. I faktycznie, jeszcze niedawno nawet małe, tandetnie wykonane elektryki z mikrymi zasięgami kosztowały tyle, co limuzyna z segmentu premium. Mitsubishi i-MIEV miało wielkość pudełka po butach, 64 konie, rozpędzało się do 130 km/h i przejeżdżało na ładowaniu maksymalnie 150 kilometrów. Mimo to kosztowało – uwaga – prawie 180 tys. złotych.

Dzisiaj za podobne pieniądze można kupić pełnowartościowy samochód na prąd. Duży, rodzinny, z zasięgiem zbliżonym do 500 kilometrów, mocny i pod względem dynamiki znacznie przewyższający porównywalne auta spalinowe. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dzisiaj można mieć elektryka w cenie auta hybrydowego. Jest nim nowa Kia Niro EV.

Diabeł nr 1: Nie ufaj cennikowi!

No dobra, nie wynika to wprost z cennika. W nim podstawowa Kia Niro EV kosztuje 167 900 zł, podczas gdy wersja hybrydowa (HEV) tego samego modelu – 117 900 zł. Różnica wynosi więc aż 50 tys. złotych.

Sęk w tym, że od kilku miesięcy kupujący samochody elektryczne mogą korzystać z dopłat w ramach rządowego  programu „Mój elektryk”. Więcej na jego temat pisałem w TYM MATERIALE, teraz tylko przypomnę główne założenia. Państwo dopłaca do elektryka 18750 lub 27000 zł. Na wyższą kwotę mogą liczyć osoby fizyczne mające Kartę Dużej Rodziny oraz firmy (w tym osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą), które zadeklarują, że w ciągu dwóch lat przejadą 30 tys. kilometrów.

Mniej więcej połowa kupujących nowe samochody to firmy lub samozatrudnieni, zaś przebieg roczny na poziomie 15 tys. km nie jest niczym nadzwyczajnym. Śmiało możemy zatem przyjąć, że dopłata do elektryka wyniesie 27 000 złotych. Wówczas różnica w cenie między Niro HEV a Niro EV kurczy się do 23 000 złotych. Przyznacie sami, że zrobiło się intrygująco. A zaraz będzie jeszcze ciekawiej…

Diabeł nr 2: Lepsze wyposażenie

Gdy spojrzycie na listę wyposażenia Niro EV i porównacie ją z tym, co na pokładzie ma Niro HEV, dojdziecie do wniosku, że elektryk ma trochę więcej do zaoferowania. W standardzie wersji „M” są tutaj między innymi:

  • Nawiewy klimatyzacji dla tylnej kanapy
  • Tempomat aktywny Stop&Go
  • Smart Key, czyli bezkluczykowe otwieranie, zamykanie i odpalanie auta 
  • Cyfrowe zegary o przekątnej 10,25”
  • Felgi 17-calowe (HEV ma w standardzie 16-calowe)

Licząc ostrożnie i zachowawczo, same te dodatki warte są jakieś 5000 złotych. W Niro HEV występują w pakietach albo w wyższej wersji wyposażenia „L”. Śmiało możemy zatem przyjąć, że faktyczna różnica w cenie między EV a HEV jest mniejsza o te 5000 złotych i wynosi już tylko 18 000 złotych.

Diabeł nr 3: Lepsze osiągi i bagażnik(i)

Kabina pasażerska wersji elektrycznej i hybrydowej jest identyczna pod względem przestronności. Deski rozdzielcze różnią się detalami – EV ma w standardzie wspomniane zegary cyfrowe, ale także łopatki do sterowania rekuperacją oraz pokrętło do zmiany biegów zamiast tradycyjnej „wajchy”.

Inaczej za to sprawa przedstawia się z bagażnikiem. HEV ma 425 litrów (z kołem zapasowym) lub 451 litrów (z zestawem naprawczym) pojemności. W elektryku, dzięki umiejscowieniu akumulatorów pod podłogą auta, udało się wygospodarować 475 litrów bagażnika (auto sprzedawane jest tylko z zestawem naprawczym). A to jeszcze nie koniec, bo wersja EV ma jeszcze bagażnik z przodu – tzw. frunk, który mieści dodatkowe 20 litrów. Razem zatem mamy 495 litrów przestrzeni na  bagaże, czyli 44 więcej niż w hybrydzie. To oznacza, że w praktyce w elektryku zmieścimy o jedną walizkę kabinową więcej. 

Rozmawiając o różnicach między HEV a EV nie można pominąć kwestii osiągów. Elektryczna wersja Niro ma 204 konie, podczas gdy hybryda – 141. EV jest wyraźnie dynamiczniejsza – do setki przyspiesza w 7,8 sekundy, podczas gdy HEV zajmuje to 10,4 sekundy (a w wersji z 18-calowymi felgami nawet 10,8 sek.). Różnica jest więc znacząca i wynosi nawet 3 sekundy! Z kolei prędkość maksymalna elektryka to 167 km/h – o 2 km/h wyższa niż hybrydy. 

Większy bagażnik trudno wycenić, ale lepsze osiągi można spróbować. Przecież w autach spalinowych za większy, mocniejszy silnik się płaci. Dobrym punktem wyjścia może być Kia Ceed – wersja z motorem 1.5 T-GDI 160 KM jest dynamiczniejsza od wersji 1.0 T-GDI 120 KM w podobny sposób, co Niro EV od Niro HEV. Różnica w przyspieszeniu 0-100 km/h wynosi 2,7 sekundy, zaś różnica w cenie między wspomnianymi wersjami Ceeda to 5500 zł. I możemy śmiało przyjąć, że dokładnie taką wartość mają lepsze osiągi Niro EV. Zatem faktyczna różnica między wersją EV a HEV kurczy nam się do 12 500 zł. A to nadal nie koniec…

Diabeł nr 4: Koszty eksploatacji

Załóżmy, że przejeżdżamy samochodem średnio 15 tys. km rocznie (czyli tyle ile powinniśmy, by dostać 27 000 zł dopłaty do elektryka). W ciągu trzech lat będzie to dystans 45 tys. km. Warto porównać, ile w tym czasie paliwa/prądu zużyjemy i ile będzie nas to kosztowało. Do wyliczeń przyjmiemy zużycie paliwa/energii wg normy WLTP podawanej w danych fabrycznych.

Niro HEV spala średnio od 4,5 do 4,8 litra benzyny na 100 km. Przyjmiemy tę niższą wartość. To oznacza, że przez trzy lata i 45 tys. km „przepalimy” 2025 litrów paliwa. Zakładając, że za litr zapłacić trzeba średnio 6,65 zł, to całkowity rachunek wyniesie 13 500 złotych!

Niro EV nie zużywa paliwa, tylko prąd. Jak dowodzą badania, 80 proc. kierowców na co dzień ładuje elektryki w prywatnych domach i garażach (również podziemnych), natomiast tylko co piąte ładowanie odbywa się z publicznych słupków. Podobnie założymy i my. W praktyce oznacza to, że na 36 tys. km ładujemy się w domu, a na pozostałe 9 tys. km z szybkich ładowarek:

– Za energię w domu w taryfie nocnej płacimy około 0,45 zł za 1 kWh. Niro EV zużywa średnio 15,7 kWh na 100 km, co daje rachunek 7 zł za przejechanie 100 km. Na przejechanie 36 tys. km wydamy zatem 2500 zł.

– Szybkie ładowarki są droższe. Ale korzystając z usługi Kia Charge (pisałem o niej W TYM MATERIALE) możemy ograniczyć koszty i uczynić ładowanie szybszym i przyjemniejszym. W abonamencie Plus za 17 zł miesięcznie (przez pierwszy rok za darmo) za 1 kWh szybkiego ładowania zapłacimy średnio 1,8 złotych. Czyli żeby przejechać 9 tys. km wydamy 2500 zł + 400 zł na abonament Kia Charge Plus.

Razem ładowanie Niro EV przez trzy lata kosztowało nas będzie 6400 złotych. Mniej niż połowę tego, co wydalibyśmy na paliwo do Niro HEV. Gdy to weźmiemy pod uwagę, okazuje się, że faktyczna różnica w cenie pomiędzy Niro HEV a EV, uwzględniająca ceny codziennej eksploatacji, kurczy się do zaledwie 5400 złotych! Myślę, że najlepiej to wszystko zobrazuje podsumowanie w tabeli:

Przyznacie sami, że wygląda to lepiej niż dobrze. Co więcej, jeżeli macie w domu fotowoltaikę to ładowanie będzie jeszcze tańsze, a ostateczna różnica w cenach między EV a HEV jeszcze niższa. Mam również podejrzenie graniczące z pewnością, że sporo zaoszczędzić będzie można na przeglądach okresowych elektryka – wszak nie wymienia się w nim oleju, filtra paliwa, hamulce zużywają się znacznie wolniej, bo auto hamuje rekuperacyjnie itp.

Wygląda na to, że doczekaliśmy czasów, w których zakup auta elektrycznego nie jest wyłącznie fanaberią tych, którzy lubią podróżować w ciszy i spokoju, a przy okazji dbają o środowisko. Niro EV to prawdopodobnie pierwsza na rynku rozsądna alternatywa dla „normalnych” samochodów również pod względem finansowym.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa