Close

Ładowanie elektryka. Jak, gdzie i ile to kosztuje?

Najtaniej będzie w domu, najszybciej ze specjalnych publicznych słupków. Ale jak i gdzie ich szukać? Oto dokładny przewodnik po sposobach ładowania, ich kosztach, a także po usłudze Kia Charge, która to wszystko bardzo ułatwia i czyni tańszym.

Samochodów elektrycznych nie ma gdzie ładować, samo ładowanie trwa kilka godzin, a ostatecznie cena prądu jest wyższa niż zatankowanie baku benzyny w normalnym samochodzie spalinowym – takie komentarze nadal można często usłyszeć lub przeczytać na forach internetowych czy w mediach społecznościowych. Najczęściej piszą je osoby, które w elektryku nigdy nawet nie siedziały, nie wspominając o tym, by nim jeździły. Bo kierowcy, którzy na elektryka się zdecydowali, już najczęściej nie chcą zamienić go na auto spalinowe, co potwierdzają badania (znajdziecie je TUTAJ).

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Bez dwóch zdań absolutnie najlepszym miejscem do ładowania auta elektrycznego jest własny garaż, podjazd albo wspólny garaż np. w bloku. Z trzech powodów:

  1. TO NAJWYGODNIEJSZE. Po prostu wracamy, parkujemy, podłączamy auto i wchodzimy do domu. Nie musimy oczywiście robić tego za każdym razem, wszystko zależy od aktualnego stanu akumulatora i naszych potrzeb. Dodatkowo samochody elektryczne są wyposażone w funkcje podnoszące komfort ładowania, np. możliwość ustawienia dnia i godziny rozpoczęcia ładowania, tak aby ładować auto w czasie obowiązywania preferencyjnych stawek za prąd. Wreszcie, dzięki podłączonemu zasilaniu, możemy podgrzać kabinę przed rozpoczęciem jazdy bez straty energii w akumulatorze. 
  1. TO NAJTAŃSZE. Kilowatogodziny w naszych domowych gniazdach to najtańszy prąd. Nawet zakładając, że macie jedną taryfę G11, w której prąd przez całą dobę kosztuje tyle samo, to za 1 kWh zapłacicie około 50 groszy. To oznacza, że naładowanie do pełna akumulatora o pojemności 64,8 kWh w nowej Kia Niro EV będzie kosztowało około 35 zł (uwzględniając już straty energii). Zasięg auta na tej energii to 460 km, a w mieście nawet 600 km. 600 km po mieście za 35 złotych. To tylko 6 zł za 100 km. Za taką kwotę nie kupi się dzisiaj nawet litra benzyny!
  1. TO NAJZDROWSZE. Dla akumulatorów. Wolniejsze ładowanie po prostu im sprzyja, dłużej zachowują pełną efektywność, mniej się nagrzewają. W warunkach domowych warto nie ładować baterii do pełna tylko do około 80 proc. – można to zaprogramować w komputerze pokładowym każdego elektryka Kia. A w momencie, gdy zamierzamy jechać dalej, ustawić ładowanie do 100 proc.

Oczywiście ładowanie z tradycyjnego gniazda 230V potrwa długo. Bardzo długo. W przypadku nowego Niro EV będzie to jakieś… 28 godzin. Jak zrobić to szybciej? Montując tzw. wallboxa. Kiedyś takie urządzenia kosztowały po kilkanaście tysięcy złotych. Dzisiaj kupując Niro EV czy Kia EV6 takie urządzenie możemy mieć za 3835 złotych (Pakiet Kia Charge Home). Atestowane, certyfikowane, bezpieczne, estetyczne. Montujemy je w garażu bądź na podjeździe (ewentualnie w garażu podziemnym przy swoim miejscu parkingowym) i możemy ładować Niro EV lub EV6 z mocą 11 kW. Sama ładowarka ma moc 22 kW więc możliwe jest jednoczesne ładowanie dwóch aut.

Czas ładowania z Kia Charge Home to około 6,5 godziny – zarówno dla Niro EV, jak i EV6 z większą baterią. Koszty? Takie same, jak z gniazda 230V, czyli jakieś 35 złotych za napełnienie akumulatorów od 0 do 100 proc.

W trasie liczy się prędkość i czas

Jak dowodzą różne badania, zdecydowana większość, bo około 80 proc. użytkowników elektryków ładuje je głównie w domu. Z ładowarek publicznych korzystają tylko wtedy, gdy muszą udać się w dłuższą podróż. I dokładnie do tego zostały stworzone tzw. słupki – nie do codziennego „tankowania” prądu, tylko do okazjonalnego, gdy jedziemy w trasę. Oczywiście elektryfikacja floty to także proces, którego uczestnikami są mieszkańcy bloków, którzy nie mają dostępu do prywatnego punktu ładowania. Dla nich także została pomyślana usługa Kia Charge. Wraz ze wzrostem floty elektrycznej znaczenie publicznych stacji ładowania będzie rosło.

Jeszcze 2-3 lata temu nie sposób było poruszać się sprawnie po Polsce elektrykiem, bo infrastruktura do ładowania była po prostu fatalna. Dzisiaj w całym kraju na koniec marca 2022 roku było już ponad 2 tys. stacji ładowania z 4 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania – trzykrotnie więcej niż na początku 2020 roku. Urząd Dozoru Technicznego podaje, że tylko w województwie mazowieckim miejsc, gdzie kierowcy mogą podładować swoje elektryki jest 538, a na śląsku niemal 500. W rzeczywistości takich stacji jest nawet więcej, gdyż baza UDT nie uwzględnia części infrastruktury publicznej. Oczywiście daleko nam do krajów Zachodu, gdzie punkty ładowania liczy się w dziesiątkach tysięcy, ale i u nas postęp widać gołym okiem. Co miesiąc w Polsce przybywa kilkadziesiąt nowych stacji ładowania, także takich ultranowoczesnych. Przybywa także operatorów stacji ładowania, dla których polski rynek z perspektywami wzrostu jest niezwykle atrakcyjny. Spółka Ionity, której udziałowcem jest Kia, otworzyła nad Wisłą już sześć stacji z ładowarkami o mocy 350 kW. To niedużo, ale trzeba mieć na uwadze, że strategią Ionity jest rozlokowanie stacji ultraszybkiego ładowania wzdłuż kluczowych autostrad. Pozostałe lokalizacje firma zostawia innym operatorom. Podpinając do takiego słupka Kia EV6, już po niecałych 5 minutach mamy 100 km zasięgu! A naładowanie akumulatora od 10 do 80 proc. w wypadku tego modelu trwa zaledwie 18 minut!

Oczywiście większość szybkich ładowarek ma niższą moc niż te Ionity. Zazwyczaj to 50 albo 100 kW. Te drugie są jednak już wystarczająco szybkie, by wyraźnie skrócić czas podróży. Naładowanie do 80 proc. akumulatorów w nowym Niro EV zajmie tylko 43 minuty.

Wszystko w jednym

Do niedawna głównym problemem podczas korzystania z ładowarek publicznych, była konieczność rejestrowania się u różnych operatorów. Nie można było po prostu podjechać, zapłacić gotówką czy kartą. Trzeba było ściągnąć aplikację, zarejestrować się, poczekać na weryfikację. I tak przy każdym operatorze oddzielnie, a tylko w Polsce jest ich kilkunastu (nie wspominając o operatorach za granicą, których są setki). W najlepszym przypadku w telefonie trzeba było mieć kilka aplikacji, przejść kilka procesów rejestracji, a potem jeszcze… połapać się w kilku abonamentach i kosztach ładowania.

Dzisiaj sprawy przedstawiają się znacznie prościej. Kilku producentów samochodów postanowiło ułatwić życie swoim klientom, rozwiązując za nich problem mnogości stacji ładowania i liczby operatorów. Kia stworzyła specjalną usługę Kia Charge. W dużym skrócie mówiąc, to ona wzięła na siebie formalności z innymi operatorami, a my dzięki temu mamy jedno konto, jedną aplikację, jeden zbiorczy rachunek za korzystanie z ładowarek dostępnych w Kia Charge.

Aktualnie Kia Charge daje dostęp do ponad 80 proc. wszystkich publicznych ładowarek w Europie (340 tys. punktów ładowania w 29 krajach Europy), w tym ponad 1,2 tys. złączy w Polsce (m.in. GreenWay, EV+, Ionity, Ecotap, Columbus Energy). Ładowanie można uruchamiać z poziomu jednej aplikacji w telefonie albo przy pomocy specjalnej karty RFID, którą tylko zbliża się do ładowarki.

Prostota to jednak niejedyna zaleta Kia Charge. Dla wielu osób większe znacznie może mieć fakt, że z aplikacją Kia Charge można idealnie i bezpiecznie zaplanować podróż elektrykiem. Wpisujemy adres, dokąd jedziemy i appka od razu pokazuje, gdzie mamy możliwość się naładować po drodze. Wskazane są nie tylko punkty ładowania, ale także ich aktualna zajętość, moc, a także to, czy w pobliżu będziemy mieli na przykład co zjeść, albo się zrelaksować. No i oczywiście jeszcze koszty ładowania. Wszystkie te informacje są aktualizowane w czasie rzeczywistym.

Prosto i niedrogo 

Jak zacząć korzystać z Kia Charge? Proces rejestracji jest banalnie prosty. Musicie wejść na stronę https://kiacharge.com (tylko z poziomu komputera, a nie smartfona), tam utworzyć sobie konto, a następnie zarejestrować w systemie samochód podając jego VIN (usługa jest tylko dla klientów Kia). Potrzebny będzie też numer karty płatniczej do rozliczeń – pieniądze za ładowanie będą potrącane z Waszego konta dopiero po wystawieniu faktury przez operatora. Rachunek będzie przychodził zbiorczy, raz w miesiącu.

Jak widać, ceny ładowana spadają wraz ze wzrostem abonamentu. Myślę, że większość osób może śmiało celować w Kia Charge PLUS, szczególnie że kupując EV6 albo Niro EV zostaniecie zwolnieni z abonamentu na rok. Ceny ładowania, szczególnie tego prądem stałym (DC) są w tym abonamencie bardzo rozsądne. Korzystając z ładowarki o mocy do 150 kW na stacjach sieci GreenWay’a zapłacimy 1,81 zł za kWh. To oznacza, że Niro EV naładujemy od 0 do 100 proc. za niecałe 120 zł. Przejeżdżając na tym w trasie 400 km, wychodzi po 30 zł za 100 km. Czyli równowartość 4 litrów diesla! 

Każdy z abonamentów można rozszerzyć o pakiet Ionity lub Ionity Power. Pierwszy kosztuje 21 zł miesięcznie, a za każdą 1 kWh na stacjach Ionity płaci się wówczas 2,4 zł. Ionity Power to już 58 zł miesięcznie, ale 1 kWh kosztuje tylko 1,35 zł. To oznacza, że naładowanie do pełna modelu EV6 to wydatek raptem 100 zł. Jeszcze ważniejsze wydaje się to, że mówimy o ultraszybkim ładowaniu – w 18 minut od 10 do 80 proc. Moim zdaniem ten pakiet świetnie zda egzamin, gdy mamy EV6 i sporo jeździmy, szczególnie w dłuższe trasy. W przypadku Niro EV dopłacanie 21 albo 58 zł miesięcznie nie ma sensu, bo auto może być ładowane z mocą maksymalnie 100 kW, więc i tak na stacjach IONITY będzie to trwało tyle, co np. na GreenWay’u.

Życie bez wyrzeczeń

Z ust wielu osób nadal często padają stwierdzenia w stylu, że „życie z elektrykiem to udręka”. Ale mówią tak dlatego, że nigdy nie wyszły poza schemat i patrzą na elektryki, jak na auta spalinowe. Wystarczy natomiast wyposażyć się we własnego wallboxa, zarejestrować się w usłudze Kia Charge i życie z elektrykiem staje się nie tyle prostsze, co wręcz banalne. I tańsze. A przy okazji także przyjazne środowisku. Bo choć prąd w polskich ładowarkach w dużej mierze produkowany jest z węgla, to Kia Charge promuje wykorzystanie energii odnawialnej. W każdym procesie ładowania równoważna ilość zużytej energii jest przekazywana do sieci jako ekologiczna energia elektryczna. Wyrównanie ilości zużytej energii odbywa się poprzez tzw. świadectwa pochodzenia.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa