Close

Samochody Lewandowskiego. Teraz będzie jeździł Stingerem

Marcin Lewandowski, utytułowany biegacz średniodystansowy, medalista mistrzostw Polski, Europy i Świata przesiadał się do Kii Stinger GT. Nam zdradza, jakie jeszcze samochody miał i ma w garażu, czy potrafi jeździć bokami i co chciałby robić po zakończeniu kariery lekkoatletycznej.

Urodził się 13 czerwca 1987 roku w Szczecinie i trenował lekkoatletykę już jako nastolatek. Karierę sportową na dobre rozpoczął w 2002 roku, gdy miał 15 lat. Od początku specjalizuje się w biegach średniodystansowych. W 2019 r. został brązowym medalistą Mistrzostw Świata w Doha w biegu na 1500 metrów, jednocześnie pobijając rekord Polski na tym dystansie. Wcześniej wielokrotnie zdobywał złote, srebrne i brązowe medale na Mistrzostwach Europy w biegach na 800 i 1500 metrów. Kilkukrotnie pobijał halowe i stadionowe rekordy Polski na różnych dystansach – ostatni w sierpniu 2020 r., gdy na Stadionie w Bydgoszczy przebiegł 2000 metrów w czasie 4:57:0919.

Prywatnie ma żonę i dwie córki, aktywnie działa w social mediach, a w ubiegłym roku wydał książkę „Mój bieg”, która w pierwszym nakładzie sprzedała się tak dobrze, że zdecydowano o wydruku drugiego nakładu. A potem jeszcze trzeciego! Kilka tygodni temu Marcin Lewandowski nawiązał współpracę z Kia Polmotor w Szczecinie. Z tej okazji przesiadł się do Stingera po faceliftingu – jednego z pierwszych egzemplarzy, jakie przypłynęły do Europy. Kluczyki do auta odebrał na początku grudnia w wyjątkowym miejscu – starej fabryce papieru w Szczecinie.  Miejsce przekazania auta nie było przypadkowe. Zależało nam na podkreśleniu ciężkiej pracy, jaką musi systematycznie wykonywać sportowiec by odnieść sukces – tłumaczy Dyrektor marki Kia Polmotor Konrad Kijak, który wraz z Adamem Zalasem Kierownikiem Kia Polmotor, przekazywał lekkoatlecie kluczyki do auta. A co sam Marcin Lewandowski sądzi o aucie po miesiącu jego użytkowania?

No i fajny ten Stinger?

Zawsze mi się mega podobał z zewnątrz, ale nie miałem bladego pojęcia, że do tego tak dobrze jeździ. Ten silnik, to sportowe prowadzenie! Podoba mi się w tym samochodzie wszystko, łącznie z wyglądem i wykończeniem wnętrza. A najbardziej napęd na cztery koła. Jestem po prostu w szoku, jak dobrze on działa. Do tego stopnia, że już wiem, że zrobię wszystko, żeby to auto wstawić do swojego garażu na stałe, a nie tylko na czas współpracy z Polmotorem.

Czyli jechałeś nim już bokiem po śliskim?

Nie mogę powiedzieć. Zdradzę tylko, że wcale nie było wtedy ślisko.

Samochody Lewandowskiego

A czemu wybrałeś Stingera, a nie Sorento, jak Piotr Lisek?

Po pierwsze dlatego, że nie wożę tyle sprzętu co On. Spokojnie mieszczę wszystko w bagażniku Stingera i śmigam ze Szczecina na lotnisko do Berlina żeby dolecieć na zgrupowanie. Rodzinne potrzeby też spełnia. Mam dwie córki i żonę i bez problemu dajemy radę. Natomiast drugi powód mojego wyboru jest taki, że… Po prostu od początku wiedziałem, że chcę Stingera. Chyba dlatego, że lubię ten rodzaj samochodów. Takich innych, emocjonujących, oryginalnych.

Brzmisz, jakbyś był fanem motoryzacji.

Może „fanem” to za duże słowo, ale faktycznie auta zawsze mnie kręciły. Za młodu chowaliśmy się z kumplami tak, żeby nie widzieć samochodów przejeżdżających drogą i zgadywaliśmy marki i modele tylko „na słuch” – po odgłosie silnika. Kurs na prawo jazdy zrobiłem jak miałem 17 lat, a tuż po osiemnastych urodzinach poszedłem na egzamin. Zdałem za drugim razem. A chwilę potem kupiłem pierwsze auto – Audi A3. 

Ale chyba nie jeździłeś nim aż do momentu przesiadki do Stingera?

No coś Ty!  Szybko zamieniłem je na BWM, potem wróciłem do Audi, po drodze były też Ople, Mercedesy, nawet Porsche Cayenne, Dodge Durango. Łącznie miałem 15 samochodów. Stinger jest 16. I to już chyba wszystkie samochody Lewandowskiego. Przynajmniej na razie.

Samochody Lewandowskiego

Niezły wynik, jak na 33-latka. Zmieniałeś auta chyba częściej, niż buty do biegania. A jakieś utkwiło Ci szczególnie w pamięci?

No jasne. Ford Mustang z 2006 roku. 4,6 litra pojemności, osiem cylindrów. Kupiłem go w 2010 i włożyłem w niego mnóstwo serca i pieniędzy. Dostał na przykład turbosprężarkę, dzięki której na hamowni wypluł z siebie 540 koni mechanicznych. Ale jako, że 300 dni w roku spędzam poza domem, to rzadko nim jeździłem.

To co się z nim stało? Jak większość Mustangów, skończył na drzewie?

A w życiu! Zrobiłem mu porządne hamulce, a zawieszenie wstawiłem ze „Snake’a”, czyli wersji Shelby – to sztywniejsze, które dawało radę na zakrętach. Ze 30 razy chciałem go sprzedać, bo więcej stał niż jeździł, a samochody tego nie lubią. Ale gdy tylko w wolnej chwili wsiadałem za jego kierownicę miałem taki uśmiech od ucha, do ucha, że od razu porzucałem myśli o sprzedaży. Teraz mam podobnie ze Stingerem – banan na gębie za każdym razem. Więc tak sobie stoją razem, obok siebie w garażu. W gruncie rzeczy to bardzo podobne auta. Bo gwarantują emocje.

Opowiadasz o tym w taki sposób, jakbyś żałował, że ścigasz się biegając, a nie siedząc za kierownicą.

Nie, niczego nie żałuję. Bieganie to moje życie. Ale nie obraziłbym się, gdyby po zakończeniu kariery ktoś przyszedł do mnie, jak swego czasu do Adama Małysza, i zaproponował mi udział w wyścigach albo rajdach. Uwielbiam samochody i wiem, że dałbym sobie radę. Także dlatego, że większość zawodowych sportowców jest fizycznie i psycho-motorycznie dobrze przygotowana do takich wyzwań.

W takim razie musisz lubić szybką jazdę.  

To nie jest tak. Nawet na niemieckich autostradach, gdzie nie ma ograniczeń, zazwyczaj nie przekraczam 180 km/h. Ale za to uwielbiam przyspieszenie – czy to spod świateł, czy w trasie. Plus do tego fajny dźwięk. W Mustangu wymieniłem wydech, w Stingerze nie jest to konieczne. Z jednej strony przy okazji faceliftingu poprawiono brzmienie i fajnie gada, a z drugiej nie jest męczący w dłuższych trasach. Ten kompromis bardzo mi się podoba.

Samochody Lewandowskiego

A dużo podróżujesz?

Przez 280-300 dni w roku jestem na zgrupowaniach za granicą, latam na nie samolotem. Mimo to rocznie przejeżdżam 30 tys. km – głównie po Polsce.

Miałeś jakieś przygody na drodze?

Ze dwie czy trzy, ale najbardziej utkwiła mi ta sprzed kilku lat, gdy wracaliśmy z moim bratem Tomkiem z Berlina do Szczecina. Jedziemy autostradą lewym pasem i nagle przecieramy oczy ze zdumienia. Naprzeciwko nas jedzie samochód i miga światłami. Szybko zjechałem na prawy, a wtedy pod prąd pomknęło BMW X5 z prędkością mniej więcej 200 km/h. Potem okazało się, że byliśmy świadkami pościgu policyjnego.

Samochody Lewandowskiego

Tu pościgi, tam wyścigi, do tego jeszcze tuning. Lubicie się z tą motoryzacją.

Tak, dlatego tak bardzo się ucieszyłem, jak zadzwonił do mnie przedstawiciel Polmotoru. Rozmowy potoczyły się bardzo sprawnie i profesjonalnie. Podeszli do tematu po mistrzowsku, zresztą doskonale widać to na zdjęciach. A dla mnie osobiście najważniejsze jest, że ta współpraca nie ma formuły biznesowej tylko partnerską.

W takim razie pozostaje mi życzyć, byś się realizował motoryzacyjnie i sportowo w 2021 roku.

Dzięki i wszystkiego dobrego, spokojnego i szczęśliwego w Nowym Roku dla wszystkich czytelników KIAwiarni. Oraz oczywiście dla właścicieli „Kijanek”. I wszystkich tych, którzy po prostu lubią samochody. 

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa