Close

Kia Sorento PHEV. Czy warto dopłacić? (TEST)

Sorento plug-in jest o równe 27 tys. złotych droższe od wersji HEV. Czy to, jak jeździ, uzasadnia ten dodatkowy wydatek, czy lepiej pozostać przy klasycznej hybrydzie?

W zasadzie nie ma tygodnia, by któraś marka nie zaprezentowała modelu elektrycznego albo plug-in. Takie czasy. Unijne przepisy zmuszają producentów do ograniczania emisji CO2, a nie da się tego osiągnąć bez elektryfikacji. O ile jednak wiele firm po prostu adoptuje technologię hybrydową do swoich tradycyjnych spalinowych modeli, to Kia pojechała trochę inną drogą. Już od samego początku inżynierowie projektowali Sorento tak, aby było dostosowane do napędu spalinowego, hybrydowego i plug-in. Całą platformę przemyślano w taki sposób, by znalazło się w niej miejsce na dodatkowe silniki elektryczne i baterie. Efekt? Pod względem przestronności wnętrza, PHEV niemal niczym nie różni się od HEV.

Na przednich fotelach, na tylnej kanapie i w trzecim rzędzie siedzeń jest dokładnie tyle samo miejsca, co w wersji hybrydowej. Jednocześnie Sorento jest jednym z nielicznych siedmioosobowych samochodów z napędem plug-in na rynku. Piszę bezpiecznie „jednym z nielicznych”, choć szczerze mówiąc, potrafię wymienić tylko sporo droższego Hyundaia Santa Fe. Bagażnik też nie ucierpiał na wsadzeniu większej baterii – ma zaledwie o 4 litry mniejszą pojemność (zarówno przy układzie 5 jak i 7 siedzeń), niż hybryda. Bardziej skurczył się bak paliwa, który w PHEV ma 47 zamiast 67 litrów pojemności. Pytanie, jak często trzeba będzie go uzupełniać benzyną.

Większa masa to większy komfort

Za dodatkowe 27 tys. złotych dostajemy mocniejszy motor elektryczny, który razem z silnikiem benzynowym 1,6 T-GDi generuje łącznie 265 koni (o 35 więcej niż w HEV). Na papierze jednak osiągi nie poprawiły się zbytnio. PHEV robi setkę w 8,7 sekundy, czyli o 0,3 sekundy szybciej niż HEV. Różnica w elastyczności od 80 do 120 km/j jest identyczna – 0,3 sekundy na korzyść PHEV. Prędkość maksymalna? Taka sama dla obu wersji, czyli 193 km/h. Te niewielkie różnice wynikają z faktu, że Sorento plug-in jest mocniejsze, ale też cięższe od hybrydy o 135 kg. Ale to i tak niewiele, zważywszy na fakt, że ma baterię pojemniejszą aż o 12,3 kWh.

Co ciekawe, mam wrażenie, że dzięki tej większej baterii Sorento PHEV ciut lepiej zachowuje się na drodze od HEV-a. Nie to, żeby hybrydzie czegoś brakowało, ale wersja z wtyczką wydaje się lepiej wyważona, przez co ciut pewniej prowadzi się w zakrętach i wydaje się stabilniejsza. Większa masa własna poprawiła też trochę komfort jazdy – duży SUV jakby sprężyściej reagował na nierówności, szczególnie te poprzeczne, np. progi zwalniające. Prawdopodobnie ze względu na wyższą masę własną, zastosowano trochę inne amortyzatory i sprężyny w zawieszeniu. Wskazywać na to może dopuszczalna ładowność, która jest bardzo imponująca, jak na PHEV-a i wynosi 698 kg! Zaznaczam, że takie są moje subiektywne odczucia i nie są one poparte żadnymi badaniami naukowymi.

Mały silnik, a dużo może

Sam motor elektryczny ma 91 KM i 304 Nm. Pierwszy parametr nie wzbudza entuzjazmu, drugi przedstawia się już znacznie lepiej. W praktyce, Sorento bez trudu i wyrzeczeń da się jeździć wyłącznie na motorze elektrycznym. W zakresie prędkości 0-80 km/h jest zaskakująco dynamiczne, a ruszanie z miejsca (np. ze skrzyżowania) w porównaniu z HEV-em to niebo, a ziemia. Muskacie pedał gazu i czujecie, jak ochoczo te 304 Nm pchają samochód do przodu. W klasycznej hybrydzie dynamiczniejsze ruszenie od razu uruchamia motor spalinowy, tutaj jest to po prostu zbędne. Wrażenia z jazdy miejskiej Sorento PHEV są po prostu takie, jak z elektryka. Dynamicznie, sprawnie, szybko i bez hałasu. 

Dodatkowo, przyciskiem przy skrzyni biegów możecie wybrać sobie, czy chcecie jeździć w trybie automatycznym, wymusić napęd elektryczny, czy hybrydowy. Ja jeździłem zawsze na EV, żeby motor spalinowy się nie włączał. Gdy poziom naładowania baterii spadał do około 15 proc., Sorento automatycznie przechodziło w tryb hybrydowy. Tryb EV ma też tę zaletę, że nawet głębsze wbicie pedału gazu w celu dynamiczniejszego przyspieszenia, nie załączało silnika spalinowego. Benzyniak włącza się dopiero, gdy wskazówka wykorzystania mocy (zamiast tradycyjnego obrotomierza) wchodziła na pole „Power”. Dosłownie po paru przyspieszeniach miałem już takie wyczucie, że silnik spalinowy w ogóle się nie włączał.

Generalnie w trybie elektrycznym po mieście i bocznych drogach jeździ się Sorento PHEV świetnie. Jest ciszej, płynniej, bardziej dynamicznie i po prostu ultra przyjemnie. Brakuje mi tu jedynie funkcji podtrzymania baterii albo jej ładowania, jakie mają niektóre plug-iny. Wtedy moglibyśmy, na przykład wyjeżdżając w trasę, jechać w trybie podtrzymania baterii (poziom jej naładowania wówczas nie spada), a dojeżdżając do miasta włączyć tryb elektryczny. Uprzedzając ewentualne pytania: jazda w trybie HEV tak nie działa – energia z baterii ucieka co prawda powoli, ale auto cały czas z niej korzysta.

Ładowanie i zasięg

Producent deklaruje zasięg 57 km lub 70 km w mieście. Oczywiście tylko na baterii. Mnie w wyłącznie miejskich warunkach udało się przejechać 55 km, zaś w mieszanych – 45 km. Ale temperatura powietrza wynosiła wówczas 10-12 stopni Celsjusza, więc musiało działać jeszcze ogrzewanie. Jednego dnia przejechałem 134 km bez możliwości doładowania baterii i skończyłem ze średnim spalaniem na poziomie 5 litrów. Połowa tej trasy to była autostrada i droga ekspresowa, reszta – jazda po mieście. Wynik uznaję więc za świetny!

Ładowanie w publicznych słupkach zajmuje około 3,5 godziny (z mocą 3,3 kW), ale otwarcie przyznaję, że tego nie zweryfikowałem. Bo moim zdaniem Sorento PHEV najlepiej ładować ze zwykłego gniazdka 230V we własnym garażu. Zaprogramowałem timer w aucie tak, żeby zaczynał ładowanie o godz. 22:00, gdy rozpoczyna się tańsza taryfa. Bateria była pełna już o 3:00 nad ranem! Koszt ładowania śmieszny, bo około 6 złotych. Jeżeli macie fotowoltaikę, to o każdej porze uzupełnicie PHEV-a prądem za darmo.

W trasie tak, jak w HEV-ie 

Tylko na silniku elektrycznym Sorento PHEV jest w stanie pojechać około 125 km/h. Ale otwarcie trzeba powiedzieć, że od 90-100 km/h brakuje mu wigoru i te ostatnie km/h zdobywa ostatkiem sił. No i przy takiej prędkości prądu ubywa znacznie szybciej, niż podczas jazdy po mieście. Przy prędkości ekspresowej starcza go na około 35-40 km. Ale to i tak nieźle. Potem auto przechodzi w tryb jazdy hybrydowej. I jedzie identycznie, jak wersja HEV. Ten sam silnik spalinowy, ta sama automatyczna skrzynia biegów, ten sam napęd AWD, te same odczucia. Przy stałej prędkości po prostu nie sposób rozróżnić HEV-a od PHEV-a. 

Różnice nadal jednak czuć przy ruszaniu. Nawet przy rozładowanej baterii PHEV wydaje się po prostu dużo dynamiczniejszy np. podczas startu spod świateł. Motor elektryczny ma tu większą moc i moment, a sam silnik spalinowy trochę później się załącza. Niemniej różnice całkowicie znikają przy wyższych prędkościach. 

W trasie należy natomiast spodziewać się ciut większego spalania, niż w HEV-ie. Tak mniej więcej o 0,5 litra benzyny. Mowa oczywiście o spalaniu już po rozładowaniu baterii. Trzeba przyjąć, że jazda 120-140 km/h zakończy się wynikiem na poziomie 9 litrów paliwa. A to oznacza, że bak będzie pusty po około 500 km. W przypadku HEV-a zrobicie jakieś 250 km więcej, także dlatego, że ma większy o 20 litrów zbiornik. 

Co w takim razie kupić?

Jeżeli na co dzień jeździcie głównie po mieście albo na krótkich dystansach, to PHEV jest świetnym wyborem. Daje poczucie większego komfortu, spokoju i zapewnia lepszą dynamikę niż HEV. No i jest szalenie tani w eksploatacji. Można przejeździć nim cały tydzień i nie zużyć nawet kropli benzyny. Zasięg na prądzie jest wystarczający, żeby przejechać przez całą Warszawę z Łomianek do Piaseczna i jeszcze wrócić. I to za 6 zł! Albo za darmo, jeśli macie fotowoltaikę.

Sytuacja zmienia się, jeżeli Sorento jest na przykład Waszym służbowym autem i dużo podróżujecie nim po całym kraju. Wówczas lepszym wyborem będzie zwykła hybryda. Nawet nie tyle ze względu na trochę niższe zużycie benzyny, ale przede wszystkim większy zbiornik paliwa, który pozwoli Wam przejechać 750-800 km bez tankowania.   

Wracając do pytania ze wstępu: Czy warto dopłacić 27 tys. zł do PHEV-a? Moim zdaniem tak. Bo to po prostu lepsze Sorento. Wracając do pytania ze wstępu: Czy warto dopłacić 27 tys. zł do PHEV-a? Moim zdaniem tak. Bo to po prostu lepsze Sorento.

PS: Dziękuję za pomoc w przygotowaniu materiału Filipowi Blankowi. Większość zdjęć dołączonych do tego materiału jest jego autorstwa. Moje jest tylko jedno, ostatnie i widać to od razu 🙂

Powiązane artykuły

Komentarz (1) do “Kia Sorento PHEV. Czy warto dopłacić? (TEST)

  1. luzik

    cena auta powiększona o podatek za emisję dwutlenku węgla… …teraz wszystko pójdzie w górę, bo lewactwo ma urojenia, i do póki będziemy sobie wybierać ich, będziemy cierpieć co raz większą biedę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa