Close

Miasta przyjazne elektrykom

Są na świecie metropolie, które wcześniej niż inne zrozumiały, że motoryzacja będzie szybko ewoluowała w kierunku samochodów zelektryfikowanych. Warto się im przyjrzeć, bo niedługo wszyscy będziemy mieszkali w takich miastach. Miastach bez hałasu i bez spalin.

Oslo

Norwegia to ewenement na skalę światową. W tym roku modele spalinowe mają tam zaledwie 5-proc. udział w całkowitej sprzedaży nowych samochodów. W rankingu 10 najchętniej kupowanych aut nie ma ani jednego napędzanego benzyną czy dieslem, a sami dealerzy mówią wprost, że ostatni spalinowy samochód wyjedzie z ich salonów najpóźniej w 2025 roku. Tym samym Norwegowie wyprzedzą cały świat. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie inwestycje w infrastrukturę.

W ciągu ostatnich trzech lat liczba szybkich ładowarek w samym Oslo wzrosła o 170 proc. Pierwsze punkty do ładowania pojawiły się w tym mieście 12 lat temu – w czasach, gdy inne kraje budowały kolejne stacje benzynowe. Dziś niemal na każdym rogu ulicy znajdują się ładowarki.  – Mamy ich tysiące, więc teraz główny nacisk kładziemy na rozwój hubów do szybkiego ładowania. Mogą one naładować samochód w czasie potrzebnym na wypicie kawy – wyjaśnia Ståle Frydenlund z Norweskiego Stowarzyszenia Pojazdów Elektrycznych. Dodaje, że początkowo inwestycje w punkty ładowania miały przekonać mieszkańców Oslo do przesiadki na auta elektryczne – czystsze i cichsze niż modele benzynowe. Ale dzisiaj już nikogo do elektryfikacji przekonywać nie trzeba.    

Aspiracje norweskich polityków podchwycili przedsiębiorcy z całej Skandynawii. Szwedzki gigant meblowy IKEA zobowiązał się do zainstalowania szybkich ładowarek we wszystkich swoich punktach sprzedaży nie tylko w rodzimym kraju i Norwegii, ale we wszystkich krajach , w których ma sklepy. Norweskie hotele słyną z tego, że już dzisiaj niemal w każdym można naładować samochód. – Dożyliśmy czasów, w których w zasadzie każdy punkt usługowy oferuje możliwość naładowania auta. Biznes szybko zrozumiał, że ludzie lubią wykorzystać czas, który poświęcają na napełnienie baterii. Zjeść coś, pójść na siłownię, zrobić zakupy, odwiedzić fryzjera etc. – mówi Frydenlund.

Oslo ma największą na świecie flotę autobusów miejskich zasilanych prądem. Zbudowano dla nich specjalne zajezdnie z bezobsługowymi ładowarkami

Po drogach Norwegii jeździ już pół miliona samochodów elektrycznych. Na 1000 mieszkańców przypada tu najwięcej elektryków na świecie. Tylko w sierpniu sprzedano ich prawie 12 tys. I nic nie odwróci tego trendu. Choćby dlatego, że do wielu części Oslo wjechać można już wyłącznie elektrykiem. Z kolei parkingi w całym mieście są dwukrotnie tańsze, gdy zostawia się na nich elektryka. – Nikt nie narzeka, bo dzięki temu komfort życia radykalnie się poprawił. Jest wyczuwalnie ciszej i po prostu czyściej – konkluduje Frydenlund.

Londyn

Wiele lat temu mieszkańcy stolicy Wielkiej Brytanii zadawali sobie to samo pytanie, które dzisiaj często pada z ust osób mieszkających w Warszawie, Łodzi czy Krakowie – gdzie mam ładować elektryka, skoro mieszkam w bloku. Dodatkowym utrudnieniem w przypadku Londynu była infrastruktura pamiętająca czasy wiktoriańskie. Innymi słowy, trzeba było zelektryfikować miasto, którego zabudowa ma kilkaset lat! Jak to zrobiono? Dostawcy energii elektrycznej wpadli na pomysł, by wykorzystać w tym celu… latarnie miejskie, których w całym Londynie jest 700 tys. Po pierwsze, są już podpięte do sieci, po drugie stoją zazwyczaj przy drogach i na parkingach, a po trzecie – do latarni każdy ma blisko, nawet jeśli miesza w bloku. W ten sposób w całym mieście zainstalowano już niemal tysiąc ładowarek przy latarniach. A oprócz nich coraz większą popularnością cieszą się pancerniki, gekony i skałoczepy.

Po ulicach całego Londynu jeździ już ponad 5 tys. słynnych taksówek w wersji elektrycznej

To nie pomyłka. Tak kolokwialnie Anglicy nazywają rożne rodzaje ulicznych ładowarek. Pancerniki to słupki, które są wykonane z opon pochodzących z recyklingu i stoją na chodniku. Gekony przyczepia się do znaków lub pachołków, a skałoczepy do ścian budynków. Wszystkie z nich są ogólnodostępne. – W całym Londynie zainstalowano już około dwóch tysięcy punktów do ładowania dla kierowców, którzy nawet nie mają swojego stałego miejsca parkingowego pod blokiem czy w garażu – mówi Poppy Welch, szefowa Go Ultra Low, rządowo-branżowej kampanii mającej zachęcać ludzi do przesiadki na transport bezemisyjny.

Dundee

Dundee to brytyjski odpowiednik polskich Katowic. Przez długie lata było jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Wielkiej Brytanii. Tymczasem w 2019 roku uznane zostało za… najbardziej wizjonerskie w Europie. Taki tytuł nadało mu Światowe Stowarzyszenie Pojazdów Elektrycznych.

Dundee było jednym z pierwszych miast, które zaczęło inwestować nie tylko w pojedyncze ładowarki czy małe stacje, ale w całe huby do ładowania elektryków. Pierwszy taki hub został uruchomiony we wrześniu 2019 roku. Znajduje się na szczycie wielopoziomowego parkingu w centrum miasta, wykorzystuje zadaszenia z panelami słonecznymi i jednocześnie może obsłużyć 20 pojazdów. Do tego ma własny magazyn energii, zbudowany z baterii wyjętych z samochodów elektrycznych i hybrydowych, które z różnych powodów już zjechały z tego świata.

Dundee ma już kilka hubów do ładowania aut – dużych, zadaszonych parkingów z szybkimi ładowarkami i panelami słonecznymi wytwarzającymi energię

– Ponad połowa mieszkańców Dundee nie ma dostępu do własnego garażu czy miejsca parkingowego. Huby umożliwiają im ładowanie w ciągu dnia, gdy na przykład są w pracy albo na zakupach. Z kolei mieszkańcy pobliskich domów korzystają z nich w nocy – tłumaczy Poppy Welch. Jednocześnie zwraca uwagę, że władze miasta starają się dawać przykład mieszkańcom – już ponad 300 miejskich pojazdów w tym śmieciarki i zamiatarki, napędzana jest wyłącznie prądem. Do tego niektóre dzielnice obsługują wyłącznie elektryczne minibusy. Miasto może też pochwalić się największą liczbą elektrycznych taksówek w całej Wielkiej Brytanii, wśród których dużą część stanowią Kia e-Niro i Kia e-Soul. W opinii taksówkarzy modele te mają najlepszą relację ceny do zasięgu, wielkości i komfortu. 

Eksperci i analitycy nie mają wątpliwości, że w niedalekiej przyszłości wszystkie miasta, także polskie, będą garściami czerpały z doświadczeń Oslo, Dundee i Londynu. Bo elektryfikacja przyspiesza w tempie, jakiego nikt się nie spodziewał (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). I w sumie nie powinniśmy się temu dziwić, biorąc pod uwagę to, jak bardzo auta na prąd poprawiają komfort życia. Wyobraźcie sobie, że z miejsca, w którym mieszkacie, całkowicie znikają spaliny i hałas silników benzynowych czy diesla. Ja nie mam nic przeciwko takiej przyszłości.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa