KIAwiarnia
Close

Do zakochania jeden krok…

Był piątek, piąteczek, piątunio. Myślami byłem już na leżaku, oczami wyobraźni widziałem krople wody spływające po ściankach szklanki wypełnionej zimną „lemoniadą”, w głowie układałem plan relaksowania się w upalny weekend. Nagle zadzwonił telefon…

Ja: Halo.

MK*: Stachu, ratuj!

Ja: Abonent jest czasowo niedostępny.

MK: Jutro mamy imprezę na Starym Mieście i o 20.00 wieczorem potrzebny jest kierowca, który odstawi jedno auto do dealera.

Ja: Kszzz.. psss… krrrr… nie… spppaaa… oihuh… Coś przerywa, nic nie słyszę!

MK: No bardzo Cię proszę!

Ja: Ale to sobota wieczór! „Lemoniada”, rodzina, znajomi, dzieci, weekend i te sprawy!

MK: Ale to jest nowy Ceed.

Ja: Będę o 19.30!!!

W taki oto sposób zostałem jedną z pierwszych osób w Polsce, która usiadła za kierownicą modelu, którego oficjalnie nie ma jeszcze na rynku! To naprawdę rzadko się zdarza, nie tylko mnie. A szczęścia dopełniał fakt, że jazdy testowe dla dziennikarzy zaplanowano dopiero pod koniec czerwca.

Sami więc rozumiecie, że nie mogłem przepuścić takiej okazji. Co prawda spod Kolumny Zygmunta do salonu dealerskiego było raptem 10 km, ale… co tam, przecież mogę do niego pojechać przez Grójec! Może nikt się nie dowie. W ten sposób pokonałem jakieś 100 km. Oczywiście to za mało, żeby wydać wiążący, ostateczny werdykt, czy wystawić rzetelną ocenę, ale wystarczająco dużo, żeby mieć pierwsze spostrzeżenia. Pozwólcie więc, że się nimi z Wami podzielę.

Nowy styl

Wiem, że część z Was zarzuca Ceedowi, że jest zbyt spokojny stylistycznie w porównaniu z generacją, która schodzi z rynku. Ale wierzcie mi – na żywo ten samochód robi znacznie lepsze wrażenie, niż na zdjęciach czy filmach. Szczerze mówiąc, na początku sam obawiałem się, że będzie nieco „ginął w tłumie”. Ale sądząc po reakcjach ludzi, których mijałem, albo którzy mijali mnie, nie grozi mu to. Jest inny, choć na pierwszy rzut oka trudno wskazać konkretne cechy odpowiadające za tę inność.

Nowa przestrzeń i jakość

Pierwsze zajęcie miejsca za kierownicą i… Wooooow, ile tu miejsca! Choć należę do kategorii dużych facetów (100 kilo żywej wagi i dwa metry wzrostu) to fotel musiałem sobie… lekko podnieść, żeby wszystko dobrze widzieć. To może trzeci taki przypadek w mojej długiej historii testów samochodów. A już w koreańskich auta to do niedawna był notoryczny problem – wszystko dobrze, tylko czemu nie ma miejsca nad głową? W przypadku Ceeda jest go mnóstwo. Można jeździć nie tylko w kapeluszu ale nawet w cylindrze!

Drugie szybkie spostrzeżenie – materiały i jakość spasowania. Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że są na najlepszym niemieckim poziomie. Tu widać ogromny postęp względem cee’dów (tych pisanych z małej litery i z apostrofem). No i kierownica, która wygląda jak z auta premium – poręczna, z grubym wieńcem, obszyta mięsistą skórą, z aluminiowymi przyciskami. Szczerze? Chyba żaden popularny kompakt takiej nie ma.

Trzecie spostrzeżenie – matko, jak tu cicho! Jechałem sobie niespiesznie ekspresówką, zerkam na prędkościomierz a tam wskazówka opiera się o liczbę 160 km/h. Przysięgam, że kompletnie nic na to nie wskazywało. Żadnych niepokojących szumów powietrza, drącego się silnika, drgań etc. Szok! Czemu? Bo do tej pory z takim wyciszeniem wnętrza miałem do czynienia dopiero w autach segmentu D i E. I to najczęściej tych klasy premium.

Nowe silniki, nowe prowadzenie

Doładowane 1,4 o mocy 140 koni plus sześciobiegowa skrzynia – takim zestawem odbywałem pierwszą przejażdżkę. Dynamika więcej niż zadowalająca (przy pomocy stopera zmierzyłem około 9 s. do setki), skrzynia precyzyjna (choć niczym specjalnym też nie zwraca na siebie uwagi), całość bardzo dobrze ze sobą współgra. Generalnie czułem się, jakbym jechał Golfem 1,4 TSI tylko trochę lepiej… prowadzącym się. Nie żartuję. Układ kierowniczy bardziej przypomina mi ten z BMW serii 1 niż z jakiegokolwiek popularnego kompaktu. Żałuję, że nie starczyło mi czasu, żeby zabrać Ceeda na jakąś wąską, krętą, pustą drogę. Mam nadzieję, że będę miał ku temu okazję za dwa tygodnie, podczas oficjalnych testów auta w Portugalii. Tam poznamy wszystkie szczegóły dotyczące modelu, łącznie z wersjami wyposażenia, a także pełny cennik auta (ja może będę miał dla Was informacje na jego temat nieco wcześniej😊).

Póki co pierwsze wrażenie Ceed zrobił na mnie nie tyle dobre, co wręcz rewelacyjne. Jak dziewczyna, którą poznajecie w kolejce do okienka na Poczcie i gadacie z nią przez 10 minut. Może nie potraficie powiedzieć o niej zbyt wiele, ale już czujecie, że zawróciła Wam w głowie. Więc postanawiacie zaprosić ją na randkę. Ja dłuższą randkę z Ceedem będę miał niedługo w portugalskim Faro. Tam poznamy się lepiej. I kto wie, może przerodzi się to w coś trwałego? Choć z drugiej strony – jeśli ujawni jakieś wady, których nie będę w stanie zaakceptować??? Hmmm, odczuwam narastający niepokój…

* MK – takie jedno sympatyczne (gdy czegoś potrzebuje) Dziewczę z Kia Motors Polska

Powiązane artykuły

Komentarze (3) do “Do zakochania jeden krok…

    1. S.Tinger

      Bartosz, oficjalny cennik będzie za ok. 10 dni, ale za 2-3 dni może już będę mógł podać jakieś drobne szczegóły na jej temat. Kombi wjedzie na na rynek wczesną jesienią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa