Close

Modne i ekonomiczne miejskie crossovery (PORÓWNANIE)

Kia Stonic GT Line, Skoda Kamiq Monte Carlo, Opel Mokka GS Line i Ford Puma ST-Line. Cztery crossovery segmentu B w usportowionych wersjach. Modne, dynamiczne, rzucające się w oczy. Którego najbardziej opłaca się kupić?  

Segment SUV-ów i crossoverów rośnie jak na drożdżach i to jeszcze z dodatkiem proszku do pieczenia. Ze statystyk firmy Jato wynika, że w styczniu i lutym do tych segmentów należało aż 44 proc. wszystkich nowych aut sprzedanych w Europie (pięć lat temu było to 26 proc.). Ale nie ma się co temu dziwić, skoro takie samochody oferują więcej miejsca, lepszą widoczność, wygodniej się do nich wsiada, a do tego bywają bardziej komfortowe. No i jeżdżąc nimi nie trzeba martwić się dziurami, krawężnikami, progami zwalniającymi, leśnymi drogami etc. 

Po tym, jak SUV-y i crossovery opanowały segmenty E, D i C, przyszedł czas na segment B. Także w nim każdy liczący się producent chce mieć swojego przedstawiciela. A jeszcze lepiej, żeby ten przedstawiciel czymś się wyróżniał. Na przykład sportowymi akcentami, dwukolorowym nadwoziem czy bogatym wyposażeniem. Dlatego do porównania wybrałem cztery takie modele, które oferowane są w wersjach specjalnych. Po prostu wyglądają inaczej, niż te „zwykłe”. Mają silniki o podobnej pojemności i mocy oraz porównywalną cenę wyjściową. Pytanie, który z nich oferuje najwięcej?

Kia Stonic GT Line

Stonic dopiero co przeszedł lifting i po raz pierwszy oferowany jest w usportowionej wersji GT Line (przed liftem najwyższą wersją wyposażenia była XL). Do porównania wybrałem jednostkę 1.0 T-GDi MHEV o mocy 120 koni. To tzw. miękka hybryda z 48-voltową baterią i inteligentną manualną skrzynią biegów (jak to wszystko działa, opisałem W TYM MATERIALE). GT Line wyróżnia się m.in. specjalnie przeprojektowanym przednim zderzakiem, dwukolorowym nadwoziem, tylnym zderzakiem z dyfuzorem i elementami stylistycznymi na wzór końcówek układu wydechowego. Do tego dochodzą chromowane listwy dolnej linii szyb i dedykowane 17-calowe felgi. W środku znajdziemy tapicerkę skórzano-materiałową i sportową kierownicę wykończoną perforowaną skórą. Plus panel deski rozdzielczej w stylistyce karbonu oraz aluminiowe nakładki na pedały.

  • Moc: 120 KM
  • Moment obrotowy: 172 Nm
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,4 sek.
  • Prędkość maks.: 185 km/h
  • Zużycie paliwa (WLTP): 5,1 – 5,6 l
  • Emisja CO2: 116 – 128 g/km
  • Pojemność bagażnika: 332 litry

Skoda Kamiq Monte Carlo

Najmniejszy crossover Skody jest na rynku od dwóch lat i niedawno doczekał się wersji specjalnej z charakterystycznymi akcentami stylistycznymi. Ma zderzaki i progi z elementami w kolorze czarnym, specjalne 17-calowe felgi, dach panoramiczny i sportowe fotele. Do porównania wybrałem silnik 1.0 TSI z klasycznym sześciobiegowym manualem. Kamiqa nie można kupić póki co z układem mild hybrid (MHEV). 

  • Moc: 110 KM
  • Moment obrotowy: 200 Nm
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,2 sek.
  • Prędkość maks.: 194 km/h
  • Zużycie paliwa (WLTP): 5,4 – 5,9 l
  • Emisja CO2: 123 – 133 g/km
  • Pojemność bagażnika: 400 litrów

Opel Mokka GS Line

Dopiero co wjechała „na salony”, a raczej do salonów. I od razu również w wersji, która ma się wyróżniać. Czym? Na przykład pakietem wizualnym „Black” (czarne elementy stylistyczne), czarnymi felgami, czarnym dachem, listwą boczną w linii dachu w kolorze czerwonym, przyciemnianymi szybami. Samochód występuje z jednym silnikiem benzynowym w dwóch odmianach mocy: 100 lub 130 KM. Do porównania wybrałem tę mocniejszą z manualną skrzynią. Nie ma w ofercie wersji MHEV. 

  • Moc: 130 KM
  • Moment obrotowy: 230 Nm
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 9,1 sek.
  • Prędkość maks.: 202 km/h
  • Zużycie paliwa (WLTP): 5,5 – 5,6 l
  • Emisja CO2: 123 – 126 g/km
  • Pojemność bagażnika: 350 litrów

Ford Puma ST-Line

Auto zadebiutowało w ubiegłym roku i wzbudziło niemałą sensację tym, że nie jest miejskim coupe (jak poprzednik) lecz crossoverem na bazie Fiesty. Od razu wjechało na rynek także z jednostkami MHEV, ale współpracującymi ze zwykłą skrzynią manualną. Do porównania wybrałem silnik 1.0 Ecoboost MHEV o mocy 125 KM z manualem. ST-Line ma m.in. sportowe zawieszenie, zderzaki w stylizacji ST, listwy progowe w kolorze nadwozia i sporo czarnych wstawek. W środku są nakładki na pedały ze stali nierdzewnej, fotele z czerwonymi przeszyciami i sportowa kierownica.

  • Moc: 125 KM
  • Moment obrotowy: 210 Nm
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 9,8 sek.
  • Prędkość maks.: 191 km/h
  • Zużycie paliwa (WLTP): 5,5 – 5,7 l
  • Emisja CO2: 125 – 130 g/km
  • Pojemność bagażnika: 406 litrów

Jeżeli chodzi o wyposażenie aut, to starałem się zrównać te cztery modele ze sobą najlepiej, jak to możliwe, ale nie w każdym przypadku było to możliwe. Bo na przykład do Stonica nie można zamówić ładowarki indukcyjnej, a Skoda nie oferuje podgrzewanej kierownicy. Z kolei niektóre elementy były dostępne tylko w bardzo drogich pakietach, więc nie dokładałem ich, aby nie zawyżać ceny i w nieskończoność nie wydłużać listy opcji. 

Wszystkie podane w poniższej tabeli ceny obejmują rabaty uwzględnione w oficjalnych cennikach. W przypadku Forda to 11000 zł, ale za rocznik 2020 (na 2021 rabatu nie ma). I taką wersję uwzględniliśmy w porównaniu. Natomiast Stonic, Mokka i Kamiq to samochody z tego roku produkcji.

Tradycyjnie podsumowanie zaczynamy od najdroższego samochodu w zestawieniu.

Opel Mokka GS Line, 107 850 zł. Niemcy odważnie wycenili swoją nowość. 101 200 zł za wersję GS Line, której brakuje np. elektrycznie składanych lusterek bocznych, nawigacji, podgrzewanych foteli czy dostępu bezkluczykowego, to – jak mawiają moje dzieci – sroga kwota. Po dołożeniu tych i paru innych opcji, mamy prawie 110 tys. zł. Na pocieszenie dostajemy najmocniejszy w zestawieniu silnik o mocy 130 koni. Ale bez układu MHEV i ze zwykłym manualem.

Ford Puma ST-Line, 100 290 zł. Szokujące jest to, że gdyby nie rabat ze względu na rocznik, auto kosztowałoby 111 290 zł! To grube przegięcie w przypadku wozu z segmentu B. Owszem, Puma jako jedyna poza Stonickiem ma napęd mild-hybrid, ale ze zwykłą skrzynią manualną. W dodatku wersja ST-Line sama w sobie jest na tyle uboga, że już na wstępie musiałem dołożyć jej pakiet X za ponad 8000 zł. A potem jeszcze kilka dodatków, m.in. asystentów kierowcy. To, co odróżnia Pumę w takiej konfiguracji od konkurentów to 12’3-calowe zegary cyfrowe, 18-calowe felgi, podgrzewana szyba czołowa i system nagłośnienia B&O. Nadal nie ma jednak dostępu bezkluczykowego i systemu ostrzegającego o zmęczeniu kierowcy. Jako jedyny crossover Forda nie ma też dwukolorowego nadwozia. 

Skoda Kamiq Monte Carlo, 99 150 zł. Zeszliśmy poniżej kwoty 100 tys. Ale też zeszliśmy z mocą („nasz” Kamiq ma 110 koni) i z poziomem wyposażenia. W tak skonfigurowanej wersji brakuje nawigacji, usług cyfrowych, tapicerki półskórzanej, podgrzewanej kierownicy, systemu rozpoznawania znaków, nie ma też nawet podstawowego alarmu. Jak wcześniej wspomniałem, Skoda nie oferuje też układu MHEV, a spalanie jest najwyższe spośród wszystkich przedstawianych aut.

Kia Stonic GT-Line, 91 990 zł. Najtańszy samochód w zestawieniu. Kosztuje 89 990 zł, ale dorzuciłem pakiet bezpieczeństwa AEB, żeby był „kompletny”. W ten sposób za 91 990 zł dostajemy wyposażenie, którego nie powstydziłyby się auta segmentu D. Jako jedyny samochód w zestawieniu Stonic ma system utrzymujący auto na swoim pasie ruchu i to przy miejskich prędkościach. Jest nawigacja, są usługi cyfrowe UVO, dostęp bezkluczykowy, podgrzewane fotele i kierownica, półskórzana tapicerka. Jako jedyne auto w zestawieniu Kia ma także inteligentną skrzynię biegów połączoną z napędem MHEV. I jeszcze siedmioletnią gwarancję. W stosunku do konkurentów brakuje szklanego dachu (Skoda), cyfrowych zegarów (Opel i Ford) i ładowarki indukcyjnej.

Jak widać, najdroższego Forda i najtańszą Kię dzieli przepaść niemal 20 tys. zł! Stonic GT Line jest też lepiej wyposażony niż Opel i Skoda, a mimo to kosztuje mniej. I ma nowocześniejszy napęd ze świetnie działającą, inteligentną skrzynią. Poniżej możecie obejrzeć filmik zatytułowany „Żeglująca Kia”, w którym wyjaśnione jest, jak działa ta skrzynia i cały układ hybrydowy w Stonicu:

Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nawet cenę 90 tys. zł za crossovera segmentu B uzna za wysoką i będą argumentowali, że za te pieniądze można mieć coś większego. Owszem. Tyle, że jest grupa ludzi, która nie potrzebuje większego auta, bo Stonic w 100 proc. zaspokoi ich potrzeby. Za to bardziej zależy im na komforcie, wyglądzie, oryginalności, nowoczesnych rozwiązaniach i technologiach.  A pod tym względem w segmencie miejskich crossoverów nie kupi się niczego równie atrakcyjnego cenowo, co Stonic GT Line.

Powiązane artykuły

Komentarz (1) do “Modne i ekonomiczne miejskie crossovery (PORÓWNANIE)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa