Close

Modne crossovery za 70 tys. zł

Miejski SUV powinien dobrze wyglądać, mieć co najmniej przyzwoite wyposażenie, dynamikę pozwalającą bez stresu podróżować także poza miastem, a do tego być przystępny cenowo. Sprawdzamy, co obecnie można kupić w tym segmencie za 70 tys. zł.

SUV-y i crossovery mają już 35 proc. udziałów w europejskim rynku. O ich popularności decyduje nie tylko moda, ale i względy praktyczne. Takie auta są wyższe, więc łatwiej się do nich wsiada i wysiada, lepsza jest też widoczność zza kierownicy. Zazwyczaj są też przestronniejsze, mają większe bagażniki, a także większe prześwity, dzięki czemu nawet wersjami bez napędu na cztery koła łatwiej się pokonuje choćby leśne czy polne nieutwardzone drogi, albo bez stresu podjeżdża pod wyższe krawężniki. 

Wszystko to sprawiło, że w ostatnich latach szczególnie mocno rozrósł się segment crossoverów miejskich i obecnie każdy liczący się producent ma w nim swojego reprezentanta. Takie samochody są względnie niedrogie (ceny startują z poziomu ok. 60 tys. zł), atrakcyjne i znacznie bardziej praktyczne, niż typowe „mieszczuchy”. W wielu wypadkach mogą z powodzeniem pełnić funkcję pełnowartościowego auta rodzinnego, również na dalsze trasy. Żeby jednak się sprawdziły w tej roli, muszą mieć mocniejsze silniki i lepsze wyposażenie. Pytanie, czy 70 tys. zł na to wystarczy i co za to dokładnie dostaniemy?

Jako, że ma być jak najlepiej i jednocześnie jak najtaniej, to uwzględniłem wszystkie obowiązujące rabaty oraz wyprzedaże rocznika 2019. Niestety, mimo tego parę modeli nie załapało się do „finału” – musiałem odrzucić je już na etapie weryfikacji cenników:

Fiat 500X. Najtańsze dostępne modele z 2019 r. kosztują 85,9 tys. zł. Są bardzo dobrze wyposażone, ale to kwota znacznie przekraczająca założony budżet. Model z rocznika 2020 jest tańszy – podstawowa wersja Urban ze 120-konnym motorem kosztuje 69 900 zł, ale tu problemem jest bardzo mizerne wyposażenie. Auto nie ma nawet skórzanej kierownicy. Z kolei wersja Lounge to już wydatek ponad 76 tys. zł.

Ford Puma. Nowość na rynku w związku z czym nie można liczyć na zbyt dużo, jeśli chodzi o rabaty etc. Podstawowa wersja kosztuje 70 tys. zł ale ma tylko 95-konny silnik, a to zdecydowanie za mało, jak na uniwersalnego crossovera. Owszem, auto występuje też z motorem 125-konnym, ale za taki egzemplarz trzeba już zapłacić 85 tys. zł.

Honda H-RV. Japończycy się cenią. Cennik startuje od 90 tys. zł!

Mazda CX-3. Dokładnie taka sama historia, jak w przypadku Hondy. Najtańsza CX-3 ze 120-konnym benzyniakiem kosztuje 89 900 zł.

Peugeot 2008. Francuzom wydaje się, że są już prawie Japończykami. Podstawowa wersja auta kosztuje 79 900 zł, a w standardzie ma tylko 102-konny motor.

Renault Captur. Za niecałe 70 tys. zł dostajemy podstawową, najsłabszą wersję 100-konną. Taka o mocy 130 KM to wydatek 86 tys. zł – występuje wyłącznie w najwyższej opcji wyposażenia Intense. 

Seat Arona. Bliźniak Volkswagena T-Crossa i Skody Kamiq. W podobnej cenie, co ta druga, z identycznymi silnikami i porównywalnym wyposażeniem. Więc zamiast Seata wystawimy do porównania Skodę, choćby z tego względu że jest znacznie popularniejsza na naszym rynku.

Volkswagen T-Cross. W ramach wyprzedaży rocznika możemy kupić auto za 70 tys. zł, ale będzie to najuboższa wersja z motorem o mocy zaledwie 85 koni. Egzemplarz z motorem 115 KM to już w wydatek co najmniej 76 tys.

Po odrzuceniu powyższych samochodów, na placu boju pozostały cztery modele, które spełniają nasze oczekiwania, czyli kosztują 70 tys. zł i mają pod maską mocniejsze silniki, gwarantujące dobrą dynamikę, dzięki czemu z powodzeniem mogą zabrać nas w dłuższą podróż: Kia Stonic, Skoda Kamiq, Citroen C3 AirCross i Opel Crossland X. Oto, co w każdym z nich dostaniemy za założoną kwotę:

Przypomnę tylko, że wszystkie podane ceny zawierają już rabaty uwzględnione w cennikach przedstawionych na stronach internetowych poszczególnych marek. I są to auta wyprodukowane w 2019 r.

Opel Crossland X, 71 800 zł. Auto ma wystarczający przy tych gabarytach motor, ale wyposażenie wersji Enjoy jest dramatycznie wręcz słabe. Na plus: system rozpoznający znaki drogowe i ostrzegający o przekroczeniu pasa ruchu oraz ekran multimedialny z możliwością podłączenia smartfona. Minusy: brak automatycznej klimatyzacji, aluminiowych felg, kamery cofania czy choćby czujników parkowania, a nawet relingów dachowych. Bida z nędzą i to za kwotę niemal 72 tys. zł .

Skoda Kamiq, 70 000 zł. W ramach wyprzedaży rocznika dostajemy rabat 7000 zł i wyjeżdżamy z salonu wersją Ambition z motorem o mocy 115 koni. Jej plusem jest seryjny system autonomicznego hamowania i asystent pasa ruchu oraz świata LED. Spore braki widać niestety w wyposażeniu wpływającym na komfort. Auto ma tylko manualną klimatyzację, do multimediów nie można podłączyć smartfona (Apple Car Play i Android Auto wymagają 750 zł dopłaty). Felgi są aluminiowe ale tylko 16-calowe, zaś wnętrze dosyć smutne – za każdą próbę jego „rozweselenia”, choćby kolorowymi przeszyciami, lakierowanymi elementami etc. Skoda każe sobie dodatkowo płacić. 

Kia Stonic, 69 490 zł. Najmocniejsze auto w zestawieniu (120 KM zapewnia przyspieszenie do setki w 10 sekund) ma jednocześnie najlepsze wyposażenie z dziedziny komfortu. W wersji L jest nie tylko automatyczna klimatyzacja, ale nawet 7-calowy ekran multimedialny z Apple Car Play i Android Auto, kamera cofania, tylne czujniki parkowania, skórzano-materiałowa tapicerka i pakiet kolorystyczny wnętrza (do wyboru akcenty pomarańczowe lub szare). Do tego dochodzą 17-calowe aluminiowe felgi, a nawet alarm. Minusy? Brakuje jakiegokolwiek systemu asystującego w standardzie, ale za bardzo rozsądne 2500 zł można mieć pakiet AEB, w skład którego wchodzi system autonomicznego hamowania (wykrywający również pieszych), asystent pasa ruchu, system ostrzegania o zmęczeniu a nawet automat przełączający światła między długimi, a mijania.

Nie bez znaczenia w przypadku Kii jest też 7-letnia gwarancja. Nikt nie daje więcej, chyba że w ramach podatkowych pakietów, które kosztują po kilka tysięcy złotych.

DODATKOWO TERAZ ZA STONICA MY2019 ZAPŁACIĆ TRZEBA NIECAŁE… 35 TYS. ZŁ. CZYLI TYLKO POŁOWĘ. DRUGĄ CZĘŚĆ DOPŁACACIE PO ROKU, BEZ ŻADNYCH ODSETEK, PROWIZJI CZY UKRYTYCH OPŁAT.

Citroen C3 AirCross, 67 950 zł. Najtańszy samochód w zestawieniu, z dobrym silnikiem 1.2 THP. Szkoda, że wersja Feel jest tak słabo wyposażona. Klimatyzacja tylko manualna, felgi stalowe, brak możliwości podłączenia smartfona, nie ma czujników cofania, a nawet elektrycznych szyb z tyłu. W efekcie taka wersja w niczym nie przypomina „wesołych” i atrakcyjnych AirCrossów, jakie widujemy na ulicach czy w katalogach. Lepiej wyposażone egzemplarze kosztują w okolicach 80 tys. zł.

Jak widać, nie łatwo w tym segmencie pogodzić dobre osiągi z dobrym wyposażeniem i dobrą ceną. Udało się to w zasadzie tylko Kii. Co prawda do pełni szczęścia brakuje jej systemów asystujących, ale można je mieć we wspomnianym pakiecie AEB za 2500 zł. Po uwzględnieniu tego dodatku otrzymujemy kompletnego, przestronnego, modnego crossovera z długą gwarancją. Kia udowadnia, że także w tym segmencie nie ma sobie równych, jeżeli chodzi o relację ceny do jakości.

Powiązane artykuły

Komentarze (2) do “Modne crossovery za 70 tys. zł

    1. S.Tinger

      Jedna z lepszych niegdyś terenówek teraz pozycjonowana jest jako crossover segmentu B??? Co też nie podziało z tymi Japończykami… 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa