KIAwiarnia
Close

Poradnik podróżnika (cz. 2)

Czy warto kupować dodatkowe ubezpieczenie? Lepiej wypłacać gotówkę z zagranicznych bankomatów czy wymieniać walutę w kantorze? Gdzie kupować winiety i paliwo? Zapraszam do lektury drugiej część wakacyjnego vademecum. Mam nadzieję, że dzięki niemu wasz urlop będzie bezpieczniejszy, tańszy, a jego organizacja mniej stresująca.

W pierwszej części poradnika (znajdziecie ją TUTAJ) pisałem o sposobach wyszukiwania tanich połączeń lotniczych, noclegów oraz podstępnych pułapkach, jakie zastawiają na klientów wypożyczalnie samochodów. Teraz skupię się na bardziej przyziemnych i drobniejszych rzeczach, choć w żadnym wypadku nie można ich nazwać nieistotnymi. Przeciwnie – wielokrotnie nie przywiązujemy do nich zbyt dużej uwagi, podczas gdy zdecydowanie powinniśmy. Bo możemy dzięki temu sporo zaoszczędzić. Albo wręcz uniknąć gigantycznych wydatków.

EKUZ kontra ubezpieczenie podróżne

Odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, mamy prawo do darmowej opieki medycznej na terenie wszystkich państw Wspólnoty. Aby móc z niej skorzystać, koniecznie powinniśmy wyrobić sobie i wszystkim członkom rodziny kartę EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) – krótką i prostą instrukcję, jak to zrobić znajdziecie TUTAJ. Pamiętać jednak trzeba, że EKUZ nie pokrywa pełnych kosztów leczenia za granicą. W praktyce uprawnia do refundacji opłat poniesionych tylko na to leczenie, które w danym kraju oferowane jest w ramach bezpłatnej pomocy medycznej. Tymczasem w wielu krajach obowiązuje zasada współfinansowania. Np. w Hiszpanii za samo pobranie krwi zapłacimy 30 euro, a w Grecji za tygodniowy pobyt w szpitalu aż 1400 euro! Transport karetką, wizyta u specjalisty, leczenie bolącego zęba – za te rzeczy też trzeba często płacić. A kwoty bywają kosmiczne. No i EKUZ nie pokrywa kosztów transportu do kraju (a już w przypadku złamanej nogi jest to dość kosztowna i skomplikowana operacja), akcji ratunkowych (np. w górach czy na morzu), kontuzji powstałych w wyniku uprawiania sportów ekstremalnych (a do takich zaliczyć mogą nam choćby windsurfing) itp.

Sorento w góry
Kia Sorento to idealne auto dla tych, którzy lubią spędzać urlop aktywnie i często zjeżdżają z utartych szlaków. Czasami warto wyrzucić przewodnik.

Wniosek nasuwa się sam i jest chyba oczywisty dla wszystkich: prócz EKUZ zawsze trzeba mieć ubezpieczenie podróżne. Tym, którzy twierdzą, że to droga impreza polecam skorzystanie z bardzo przyzwoitej wyszukiwarki rankomat.pl. Sam głównie za jej pośrednictwem wykupuję ubezpieczenia, choć najczęściej pochodzą one z ERV – niemieckiej firmy ubezpieczeniowej specjalizującej się w polisach podróżniczych. Kilka razy musiałem skorzystać z jej ubezpieczenia i za każdym razem wszystko przebiegało mega bezproblemowo – zwrócili mi nawet 40 euro za wizytę pediatry we Włoszech, który wypisał receptę i rachunek na kawałku kartki wyrwanej z kajetu (i generalnie był obrażony na mnie za to, że w ogóle śmiałem poprosić o jakiś „bill” czy „check”).

Tak, czy siak, tygodniowe ubezpieczenie dla 4-5 osobowej rodziny w wersji ekonomicznej to wydatek… 50 zł! Wówczas mamy zagwarantowane leczenie do kwoty ok 50-80 tys. zł, ale już bez ratownictwa i innych dodatków. Lepszym wyborem są polisy za ca. 100 zł. Za to możemy mieć zagwarantowane leczenie na sumę 100-200 tys. zł, koszty ratownictwa, a nawet OC, NNW, OC sportowe i ubezpieczenie bagażu! Za 200 zł to już jest niezły wypas i generalnie nie ma co przepłacać (choć niektórzy będą wam proponowali polisy za 400-500 zł za rodzinę). Ja staram się zawsze wykupować polisę właśnie z przedziału 150-200 zł na tydzień.

A co w polisie?

Obecne ubezpieczenia oferują szeroki zakres ochrony, daleko wykraczający poza hospitalizację, leczenie czy transport do kraju. Ja np. zawsze rozszerzam ubezpieczenie o OC. Po co? Wyobraźcie sobie, że np. wasze dziecko niechcący wybija szybę w jakimś aucie. Albo wyjeżdża na drogę na rowerze i ktoś, żeby uniknąć wypadku, rozwala swoje auto o latarnię. Zdarzyć może się absolutnie wszystko i wtedy takie OC was chroni. Zwracajcie tylko uwagę na to, czy obejmuje zarówno szkody osobowe, jak i w mieniu.

Stinger bezpieczny
Bezpieczna podróż to również bezpieczne auto. Wszystkie najnowsze Kie otrzymały maksymalne 5 gwiazdek w testach Euro NCAP

Warto ubezpieczyć również bagaż, przynajmniej do jakiejś minimalnej kwoty, która pozwoli wam częściowo zrekompensować sobie zawartość zagubionej przez linię lotniczą, czy po prostu skradzionej np. z samochodu walizki. Tym, którzy na wakacjach są aktywni i uprawiają sporty, polecam pakiet sportowy, chroniący i sprzęt i was samych (np. w wypadku kontuzji). Są jeszcze takie „cuda” jak ubezpieczenie od zdarzeń pod wpływem alkoholu, czy rekompensata za opóźniony lot, ale to już niuanse i każdy sam musi decydować, czy warto. Natomiast jeżeli udajecie się za granicę własnym autem, które nie jest ubezpieczone na ewentualność wszelkiego rodzaju szkód, do polisy podróżnej warto dobrać assistance samochodowy. Nawet drobna stłuczka poza granicami kraju, może nas tam unieruchomić na dłużej. Wówczas ubezpieczyciel zapewni nie tylko odholowanie samochodu do warsztatu, ale też pokryje koszt hotelu do czasu naprawy wozu, ewentualnie da auto zastępcze lub zapłaci za powrót całej rodziny samolotem do kraju.

Ile wchodzi do bagażnika Sorento
Tak wyglądał bagażnik Sorento, którym pojechałem z rodziną na majówkę do Chorwacji. Ani dzieci, ani żona nie mieli żadnych ograniczeń w pakowaniu. Ubezpieczyłem to wszystko na 2000 zł, składka wyniosła 20 zł. Moją opinię na temat auta po przejechaniu nim 2500 km znajdziecie TUTAJ

Płać kartą. Byle tanio!

Dawniej nie było alternatywy – wymienialiśmy w kantorze złotówki na walutę kraju, do którego jechaliśmy i upychaliśmy zwitki banknotów w różnych częściach garderoby i bagażu. Dziś w każdym zakątku Europy zapłacimy za wszystko kartą, ewentualnie wyciągniemy za jej pomocą gotówkę z bankomatu. Problem polega na tym, że standardowe karty do rachunków fatalnie się do tego nadają. Chodzi o tzw. spread, czyli „prowizję” banku od takich transakcji. W praktyce oznacza to bardzo niekorzystny kurs wymiany. Weźmy np. rachunek z restauracji na kwotę 30 euro. Szybko liczymy w głowie, że wspólnotowa waluta jest po 4,2 zł więc obiad kosztował nas 126 zł. Wchodzimy na konto i widzimy, że z rachunku zniknęło 135 zł. Powód: bank policzył sobie euro po 4,5 zł. To samo tyczy się kasy wypłacanej z zagranicznych bankomatów, przy czym tam dochodzi jeszcze opłata za samą czynność – nieraz nawet 15 zł!

Powiecie, że to małe sumy, ale wyobraźcie sobie że łącznie podczas całych wakacji wydajecie 1000 euro, płacąc kartą za hotel, w restauracjach, za paliwo, wynajęcie samochodu etc. Przy takiej sumie możecie oddać bankowi w charakterze samych prowizji nawet 300-400 zł! A to już nie byle jaka kwota. Czy w takim razie należy wymieniać walutę w kantorze i płacić na miejscu gotówką? W żadnym wypadku.

Sportage najlepszy SUV
Nie lubię przepłacać. Za nic. Bez względu na to, czy jest to wymiana waluty, danie w restauracji, proszek do prania czy samochód. Dlatego cenię Kie z świetną relację jakości do ceny. Zresztą nie tylko ja. Za granicą koreańska marka wielokrotnie była wyróżnia w kategorii “value for money”

Wiele polskich banków ma już w ofercie tzw. karty i rachunki walutowe. Najczęściej wiąże się to z dodatkową opłatą, ale niewielką – rzędu 20-30 zł za rok. Jedne karty obsługują tylko jedną walutę (np. euro), inne – kilka. Wówczas nie płacimy za przewalutowanie środków, a kursy są najczęściej równie atrakcyjne, jak te w stacjonarnych kantorach. Do tego dochodzi np. darmowa wypłata z bankomatów itp. Jeżeli natomiast wasz bank nie ma w ofercie rachunku i karty walutowej, albo jest to dość kosztowna impreza to polecam wam skorzystanie z darmowych usług jednego z fintechów: Revoult, Monese czy N26.

W dużym skrócie, są to wirtualne banki, które umożliwiają wymianę walut w czasie rzeczywistym i natychmiastowe płatności. Sam od 4 lat korzystam z powodzeniem z Revoulta. Żeby dostać fizyczną kartę do płatności musiałem tylko zrobić zdjęcie swojemu dowodowi osobistemu. Doładowanie konta przez aplikację zajmuje sekundę, potem wymieniam od razu pieniądze na interesującą mnie walutę, płacę i wypłacam z bankomatów za darmo (w tym drugim przypadku są limity, ale sensowne). Szczerze? Bardziej atrakcyjnych kursów wymiany nie spotkałem w żadnym kantorze czy banku! Dlatego tą kartą płacę także za rezerwacje np. hoteli czy samochodów w wypożyczalniach. I na Booking czy Airbnb. Zdarza się, że z konta znika mi nawet mniej niż napisano w ofercie. Co więcej, Revoult działa nie tylko w przypadku euro, ale kilkudziesięciu najpopularniejszych walut na całym świecie! Jestem bardzo zadowolony i nie kusi mnie nawet trochę, by przeskoczyć do jakiegoś polskiego banku.

Tankuj w mieście, winiety kupuj na miejscu

Na koniec dwie rady dla tych, którzy na urlop jeżdżą samochodem. Nie kupujcie winiet na zagraniczne autostrady przed wyjazdem u polskich pośredników. Zapłacicie o kilkadziesiąt procent więcej. Najlepiej kupować te rzeczy tuż po przekroczeniu granicy – zazwyczaj znajdziecie je w wyznaczonych, dobrze oznakowanych punktach czynnych całą dobę albo na stacjach benzynowych. Nie ma się też co stresować tym, że zaraz za granicą czaiła się będzie policja, która wlepi nam mandat za brak winiety – nikt nie praktykuje takiego polowania na kierowców.

Ile pali Ceed diesel
Kia Ceed z nowym silnikiem 1.6 CRDi przy stabilnej jeździe z prędkością 120 km/h spala 5 ON. Przy dobrych wiatrach i lekkiej nodze z Warszawy do Chorwacji dojechać można na jednym baku, czyli za ca. 300 zł! Pełen test spalania w Ceedzie z dieslem pod maską znajdziecie TUTAJ

Jeżeli chodzi o tankowanie to warto zjeżdżać na nie z autostrad (na nich jest najdroższe) do mniejszych miast, znajdujących się zaraz przy drodze. Nadłożymy dosłownie 2-3 kilometry, a na całym baku paliwa zaoszczędzimy nawet 10-15 euro. Choć nie jest to regułą.

To byłoby na tyle. Napisałem wszystko, czym chciałem się z wami podzielić, choć na pewno nie wyczerpałem tematu. Mam szczerą nadzieję, że moje doświadczenia i rady pozwolą wam lepiej zaplanować sobie urlop, wakacje, czy szybki wyjazd poza szczytem sezonu. A niektórych może do tego wręcz zachęcą.

Bon voyage!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa