KIAwiarnia
Close

Poradnik podróżnika (cz. 1)

Jak szukać tanich lotów? Gdzie rezerwować noclegi? Czy warto kupować dodatkowe ubezpieczenie? Lepiej wypłacać gotówkę z zagranicznych bankomatów czy wymieniać walutę w kantorze? Na co uważać wynajmując samochód? Gdzie kupować winiety i tankować? Mam nadzieję, że w tym dwuczęściowym poradniku nie tylko znajdziecie odpowiedzi na te pytania, ale również, że dzięki niemu wasz urlop będzie bezpieczniejszy, tańszy, a jego organizacja mniej stresująca.

Sporo podróżuję, głównie po Europie. I służbowo, i prywatnie. Zjeździłem w zasadzie wszystkie kraje basenu Morza Śródziemnego, które moja rodzina uwielbia. Lataliśmy tam tanimi liniami, wybieraliśmy się samochodem – różnie. Ale prawie zawsze organizowałem takie wycieczki sam (oprócz służbowych, rzec jasna). Łącznie było ich kilkanaście, każda inna, obfitująca w nowe wrażenia, ale też wyzwania i doświadczenia. W tym materiale chciałbym podzielić się z Wami wnioskami z tych ostatnich. Dlaczego? Bo… mam taką wewnętrzną potrzebę. Może kogoś zachęcę do podróżowania na własną rękę? Może komuś ułatwię życie? Albo pomogę zaoszczędzić parę groszy? Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Samolotem czy samochodem?

Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie. Bo każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety – w pierwszym przypadku docieracie na miejsce w 2-3 godziny, ale potem musicie siedzieć w jednym miejscu, ewentualnie wynająć samochód lub podróżować transportem publicznym. W przypadku podróży własnym autem, musicie być przygotowani na dłuższą i niekiedy męczącą podróż, ale już na miejscu jesteście całkowicie niezależni.

Autem na wakacje
Rok temu pojechałem Kią Sorento do Chorwacji. Na majówkę. 2500 km w obie strony, podróż w jedną zajęła 12 godzin.
Jak sprawdził się samochód, możecie przeczytać TUTAJ.

Gdzie i jak kupować bilety lotnicze? Przede wszystkim warto śledzić serwisy takie jak fly4free.pl czy wakacyjnipiraci.pl, w których często pojawiają się bardzo dobre oferty. Ale jest jeden warunek – wtedy trzeba szybko podejmować decyzję, bo zainteresowanie najlepszymi ofertami (szczególnie w sezonie wakacyjnym) jest duże i z każdą minutą cena biletów rośnie.

Druga opcja, z której korzystam chyba najczęściej to serwis azair.cz, który jest wyszukiwarką lotów tanich linii. Po pierwsze, nie trzeba określać w nim dokładnej daty wylotu i powrotu lecz widełki, w których chcemy się zmieścić. Po drugie, system pokazuje nam połączenia bez lub z przesiadkami. I po trzecie, nie musimy określać dokładnego miasta wylotu i lądowania (wystarczy np. wpisać Polska i Południowe Włochy), co jest przydatne kiedy np. nie mamy jeszcze sprecyzowanej destynacji i uzależniamy ją od ceny biletów. Sam podróżowałem w ten sposób wielokrotnie – np. z Katowic do włoskiego Bari w szczycie sezonu letniego za niecałe 300 zł od osoby. Polecam też łączenie w ten sposób różnych lotów. Co powiecie na taki schemat: Lecicie bezpośrednio do Faro, a wracacie z Porto z szybką przesiadką w Brukseli za 350 zł od osoby i to wszystko pod koniec września, czyli w najlepszym okresie na zwiedzanie Portugalii?

Trzecia opcja to bezpośredni zakup biletu w jakiejś taniej linii. Wcześniej warto zapisać się jednak do newslettera przewoźników – dzięki temu będziemy na bieżąco informowani o promocjach. Np. WizzAir i Ryanair w okresie zimowym często mają 20-proc. przeceny na loty w wakacje. Ta pierwsza linia oferuje ponadto kartę WIZZ Discount Club, z którą wszystkie bilety można kupować taniej przez cały rok. Z kolei mieszkańcom zachodnich rubieży kraju gorąco polecam loty z Berlina linią EasyJet – można trafić bilety nad Adriatyk albo Morze Śródziemne za naprawdę śmieszne pieniądze. Przykład? Baleary po 150 zł od osoby późną wiosną, gdy jest tam już 25 stopni. Oczywiście w obie strony i ze sporym bagażem podręcznym.

W każdym przypadku ważne jest jedno – śledzić różne oferty i cierpliwie szukać. Oraz nie mieć z góry upatrzonej jednej, konkretnej destynacji. Region, który jest bardzo tani w jednym roku, w kolejnym potrafi bardzo podrożeć. I odwrotnie.

Wynajem samochodu na wakacje
W dalsze części Europy np. do Hiszpanii czy Portugalii lepiej polecieć samolotem, a na miejscu wynająć samochód. Będzie nie tylko wygodniej i szybciej, ale też taniej. Wypożyczenie Kii Ceed na tydzień w sezonie wakacyjnym to wydatek ok. 300 euro. Poza sezonem połowa tej kwoty.

Booking i Airbnb to nie zawsze najlepsza opcja

Bardzo często korzystam z obu tych systemów rezerwacyjnych, ale… nie po to, aby rezerwować za ich pośrednictwem noclegi. Odstraszają mnie horrendalne prowizje, szczególnie w przypadku Airbnb. Jak ich uniknąć? Wielu wynajmujących to firmy, które można łatwo zidentyfikować. Wystarczy wpisać ich nazwę w wyszukiwarce i okazuje się, że prócz działania na Airbnb mają również własne strony internetowe, a na nich – tę samą nieruchomość w niższej cenie.

Podobnie sprawa wygląda z Booking.com – nie jest to regułą, ale zazwyczaj zarezerwujemy w danym terminie nocleg w konkretnym obiekcie taniej, jeśli odezwiemy się do niego bezpośrednio. Tylko pamiętajmy – muszą to być sprawdzone hotele, pensjonaty, kwatery itp. Czyli takie, które mają dużą liczbę opinii i wysoką ocenę. Ja staram się wybierać tylko takie, którym klienci wystawili na Bookingu przynajmniej 8,5.

Czasami lepszą opcją niż dwa powyższe serwisy jest HomeAway.co.uk. A jeszcze lepszą – agencje, które wyspecjalizowały się w poszczególnych krajach, ale zazwyczaj oferują na wynajem całe domy. Hiszpania? Polecam villaplus.com. Chorwacja? Korzystałem z zadowoleniem z MyIstria.com. Grecja? Bardzo dobrze robi to AgniTravel.com. W lipcu i sierpniu ich oferty są dość drogie, ale wiosną i jesienią można wynająć całe domy w naprawdę bardzo przyzwoitych cenach.

Osobiście zdarzało mi się korzystać również z oferty Neckermanna, ale tego niemieckiego (domena z końcówką .de). Trafiają się tam ciekawe oferty ośrodków wypoczynkowych w dobrych cenach, z własnym dojazdem i w sezonie wakacyjnym.

Sorento 2.0 CRDi
Poza sezonem warto przemyśleć wynajęcie całego domu, szczególnie jeżeli jedziemy większą grupą.
Hacjenda w lokalnym stylu i spokojnej okolicy to wydatek ok. 500-600 euro za 7-8 osób.

Uwaga! Większość serwisów rezerwacyjnych rozlicza transakcje w euro (nawet jeśli cena podana jest w złotówkach). Nie płaćcie więc standardową kartą, bo będziecie zdziwieni, że na wyciągu jest wyższa kwota – bank doliczy sobie tzw. spread. W kolejnym odcinku wyjaśnię dokładniej, o co chodzi i napiszę, jak zapłacić… jeszcze mniej.

Wynajem auta, czyli prawdziwa ruletka

Wydawałoby się, że to banalna czynność – przylatujemy na lotnisko, idziemy do zlokalizowanego na nim okienka „Rent a car” i już po 15 minutach jedziemy w kierunku plaży, czy naszego hotelu. Błąd! Wynajem samochodu to potencjalnie największe zagrożenie, jakie może zepsuć wam wakacje. O ile oczywiście tego dobrze nie przemyślicie i nie zaplanujecie. W tym przypadku, co kraj to obyczaj. I co firma, to obyczaj. I co człowiek, to obyczaj. Dlatego doradzam dużą ostrożność. Zaraz opiszę wam, na co zwracać uwagę, ale najpierw trzy niezbyt przyjemne doświadczenia z mojego własnego życia wzięte, które pomogą uświadomić wam powagę problemu:

Doświadczenie 1: Auto oddaję do wypożyczalni z obtarciem na zderzaku, które – daję sobie głowę uciąć – było na nim już w chwili, gdy odbierałem wóz parę dni wcześniej. Tłumaczenie obsłudze nic nie daje. Z mojej karty znika 450 euro.

Doświadczenie 2: Wynajmuję samochód w dniu przylotu na lotnisko – koszt to 200 euro za tydzień, ale na mojej karcie zostaje zablokowane 1500 euro w charakterze depozytu. Kwota zostaje odblokowana dopiero po dwóch tygodniach od momentu oddania samochodu i powrotu do kraju.

Doświadczenie 3: Rezerwuję samochód za pośrednictwem serwisu Kayak.pl. Wykupuję dodatkowe, pełne ubezpieczenie. Dochodzi do szkody parkingowej (nie z mojej winy, ale sprawcy nie ma, z włoską policją nie idzie się dogadać). Firma wynajmująca wóz blokuje mi na karcie prawie 1000 euro na pokrycie szkód. Ubezpieczyciel wypłaca mi pieniądze, ale tylko 800 euro. I to dopiero po miesiącu, kilku nieprzyjemnych mailach i nerwowych telefonach.

Jak zorganizować samemu wakacje
Wiele wypożyczalni w regionie Morza Śródziemnego ma w ofercie auta Kia: od Picanto, przez Rio, a na Carensie dla większych rodzin skończywszy. Marka współpracuje m.in. z Hertzem i Avisem, ale także z wieloma mniejszymi, lokalnymi wypożyczalniami.

Uczcie się zatem na moich błędach. I posłuchajcie kilku generalnych spostrzeżeń:

  • Najłatwiej, najprzyjemniej i bez zbędnych formalności wynajmuje się samochody na greckich wyspach, Cyprze i Malcie. Żadnych depozytów, nikt się nie czepia, nie próbuje naciągać itp. Najlepiej korzystać z wypożyczalni zaprzyjaźnionych z hotelem czy kwaterą, w której mieszkamy. Albo wyszukać ją w internecie. Zdarzało mi się, że płaciłem za wynajem z góry gotówką, a na koniec… zostawiałem o 5 rano auto na parkingu lotniska, a kluczyk do niego wrzucałem pod dywanik albo do bagażnika. Firma nie ma okienka na lotnisku? Nie szkodzi! Sympatyczny Grek przywiezie Wam auto pod sam terminal i przywita szerokim uśmiechem.
  • Uważajcie na włoskie wypożyczalnie! Wszystkie, bez wyjątku – i te małe, lokalne, i działające pod znanymi szyldami. Jeśli dobrze się nie zabezpieczycie będą robić problemy przy zwrocie, próbując wyciągnąć ostatnie euro z waszej kieszeni. Jak się w takim razie zabezpieczyć? O tym będzie poniżej.
  • Hiszpania i Portugalia są pod tym względem bardzo cywilizowane, w szczególności wyspy np. Baleary. A Kanary czy Madera to już w ogóle luz-blues – jest podobnie, jak w Grecji.
Kia crossover
Europejskie wypożyczalnie coraz częściej oferują Stonica. Powód jest prosty: auto jest bardzo praktyczne. Ma sporo miejsca w środku i w bagażniku, zwiększony prześwit (co przydaje się na wielu drogach np. na Cyprze czy greckich wyspach) i jest niedrogie w zakupie. A tym samym również w wynajmie.

A teraz krok po kroku, jak wynająć samochód i spać spokojnie:

  1. W sezonie wakacyjnym lepiej zarezerwować auto odpowiednio wcześniej. Szczególnie, że nie zawsze oznacza to konieczność wpłacenia zadatku.
  2. Nie korzystaj z systemów rezerwacyjnych agregujących oferty różnych firm jak np. Kayak.com czy rentalcars.com. Z kilku powodów, spośród których wymienię tylko dwa, za to bardzo istotne. Po pierwsze nie jesteście tu informowani o tym, jaki depozyt zostanie zablokowany na waszej karcie już na miejscu (a czasami to nawet 2000 euro). Po drugie, dodatkowe ubezpieczenie samochodu oferowane w takich serwisach to tzw. ubezpieczenie trzecie. W praktyce firma fizycznie wynajmująca samochód weźmie od was pieniądze za szkodę, a potem będziecie musieli walczyć o zwrot pieniędzy u ubezpieczyciela. I może się okazać, że w umowie był zapis, że macie udział na poziomie 100 czy 200 euro i nie odzyskacie całej kwoty.
  3. W wielu przypadkach tańsze, bezpieczniejsze i przyjemniejsze jest korzystanie z mniejszych wypożyczalni, działających tylko na rynku lokalnym. Polecam np. grecką Chalkidiki-cars.com, a na Balearach hiperrentacar.com. Ale już np. włoskiej Sicily by Car lepiej unikać jak ognia.
  4. Depozyt. Bardzo ważna rzecz, o szczegółach której nie informują bardzo często nawet oficjalne strony internetowe i regulaminy firm. Dlatego ja najczęściej po prostu dzwonię i o to pytam. A kwota depozytu i czas, na jaki zostanie zablokowany bywają przeróżne. Nieraz to 0 euro (pod warunkiem, że wykupi się pełne ubezpieczenie ), przez 100 euro (równowartość baku paliwa), na absurdalnych wręcz 2000 euro skończywszy. Zapytajcie też o to, jak szybko wypożyczalnia odblokuje wam pieniądze po oddaniu samochodu. Choć powinna to zrobić w tej samej chwili to bywa, że się z tym ociąga. Choć to, kiedy znowu będziecie mieli środki do dyspozycji na koncie zależy również od waszego banku. Zdarza się, że odblokowanie trwa nawet 30 dni.
  5. Ubezpieczenie. Atrakcyjna kwota za wynajem zazwyczaj obejmuje tylko podstawową polisę (oprócz greckich wysp, gdzie chyba nie ma żadnego ubezpieczenia ale nikogo i tak to nie interesuje). Za szkody do określonej w umowie wysokości (nawet 2000 euro) będziecie musieli zapłacić z własnej kieszeni. W praktyce to stłuczki, otarcia, wgniotki, skrzywiona felga, uszkodzona opona itp. W dodatku powszechną praktyką, przede wszystkim we włoskich wypożyczalniach, jest wmawianie klientom, że uszkodzili auto, choć np. rysa na drzwiach była już wcześniej. Dlatego przed odbiorem bardzo dobrze obejrzyjcie cały samochód i KONIECZNIE każcie pracownikowi nanieść do protokołu przekazania auta wszystkie jego wady. Dla dodatkowej pewności zróbcie też zdjęcia. Lepiej dmuchać na zimne.
  6. Dodatkowe ubezpieczenie kosztuje najczęściej od 5 do 20 euro (zależy od klasy auta i terminu) za dzień i moim zdaniem warto je wykupić. Ale – jak już wspomniałem – tylko bezpośrednio w firmie wynajmującej, a nie u brokera typu kayak.com. Raz, że najczęściej spada wówczas wysokość depozytu blokowanego na karcie (czasami do zera), a dwa – taka polisa zdejmuje z Was odpowiedzialność za mniejsze szkody. Choć nie zawsze wszystkie. Zdarzają się zapisy w umowach, że za drobne uszkodzenia np. do kwoty 100 euro nadal musi zapłacić wynajmujący. Albo wykluczone są z tej polisy opony i szyby (te można ubezpieczyć dodatkowo). Co wypożyczalnia, to obyczaj, więc dobrze wszystko sprawdzajcie.
  7. Przed oddaniem auta tankujcie je zawsze „pod korek”. Niektóre wypożyczalnie mają specjalne narzędzia mierzące dokładnie poziom paliwa w baku – jeżeli będzie brakowało choćby 5 litrów to mogą doliczyć wam nie tylko ich koszt, ale także np. 10, 20, a nawet 50 euro za „usługę tankowania”. W umowie powinien być zapis, jaka to dokładnie kwota.
Autem do Chorwacji
Auto na wakacjach daje wolność i możliwość zwiedzania czegoś więcej niż tylko plaży i atrakcji znanych z przewodników.
Można nim dotrzeć w miejsca, do których nie dojedziemy żadną komunikacją publiczną.

Alternatywa? Transfer

Jeżeli boicie się wynajmować samochód, to nie na wasze nerwy etc., a z drugiej strony nie chcecie korzystać z transportu publicznego (rozumiem, bo wiem jak ciężko tacha się pod jedną pachą torbę, a pod drugą dwulatka) to jest alternatywa: prywatny transfer. Są firmy, które wyspecjalizowały się w odbieraniu klientów z lotnisk i odwożeniu na nie. Co więcej, jeśli jedziecie większą grupą to firma przyśle po Was dużego busa i cena na rodzinę spadnie do poziomu niższego niż bilety na publiczny autobus czy pociąg. Praktykowałem to w Grecji kontynentalnej i we Włoszech. Za każdym razem z doskonałym rezultatem. I kompletnie bez stresu.

W drugim odcinku (zamieszczę go po weekendzie) bardziej skupię się na tym, na co warto zwracać uwagę podczas podróży samochodem oraz mniejszych, ale wcale nie mniej istotnych kwestiach. Będzie m.in. o EKUZ i dodatkowym ubezpieczeniu podróżnym (czy warto i jakie opcje wybrać), assistance dla samochodu, wymianie walut i kartach walutowych, winietach na autostrady i cenach paliwa.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa