Close

Co zrobić z mandatem z zagranicy

Fotoradary i kamery w Niemczech, Włoszech, Austrii, Francji, Czechach, Chorwacji i wielu innych unijnych krajach coraz częściej uwieczniają polskich kierowców przekraczających prędkość. W ubiegłym roku zagraniczne służby przysłały aż 1,5 mln wniosków o ujawnienie danych właścicieli aut zarejestrowanych nad Wisłą. Czy można „legalnie” wykręcić się od takiej kary? Co nam grozi jeżeli nie zapłacimy?

Kto dużo podróżuje po Europie ten wie, że na zachodnich drogach rzadko spotka się patrole policji, a już prawie w ogóle nie zdarza się, by funkcjonariusze stali w szczerym polu z „suszarką”, jak często ma to miejsce u nas. Ale to wcale nie oznacza, że kierowcy mają tam większe przyzwolenie na łamanie przepisów, w szczególności ograniczeń prędkości. Wręcz przeciwnie. Wiele państw oplecionych jest gęstą siecią fotoradarów, kamer i odcinkowych pomiarów prędkości, które w wielu przypadkach nie są oznakowane, a często wręcz ukryte. Lokalni kierowcy o tym wiedzą i trzyma ich to w ryzach. Zagraniczni najczęściej nie i w ten sposób stają się właścicielami kosztownych pamiątek z podróży – filmów i zdjęć, na których uwieczniono ich wykroczenia oraz mandatów opiewających nawet na setki euro.

Skąd wzięli moje dane?

W 2014 r. zaczęła obowiązywać unijna dyrektywa o transgranicznej wymianie informacji o właścicielach pojazdów. Mówiąc krótko, Polska zobligowała się, że będzie udostępniała dane o samochodach i ich właścicielach np. służbom niemieckim czy włoskim, a w zamian będzie mogła prosić o informacje o kierowcach niemieckich, włoskich i z każdego innego kraju należącego do Wspólnoty.

W praktyce wygląda to tak, że zagraniczne służby przesyłają do Krajowego Punktu Kontaktowego działającego przy CEPiK wniosek o informacje na temat samochodu, którego kierowca popełnił wykroczenie. KPK ma obowiązek udzielić takiej informacji w przeciągu 7 dni, ale najczęściej robi to już w… kilka godzin! Wszystko odbywa się bowiem drogą elektroniczną.

Mandat z Niemiec
Wiele krajów wystawia mandaty nie tylko z fotoradarów, ale także na podstawie filmów z kamer. Tak możemy zostać ukarani np. za rozmawianie przez telefon komórkowy

Co dalej? Jeżeli samochód jest zarejestrowany na osobę prywatną – dostajemy mandat pocztą (w dodatku bardzo często jest sporządzony w języku polskim). Jeżeli na firmę albo leasingodawcę, to służby najpierw przesyłają pytanie o to, kto prowadził pojazd w danym dniu. Za uchylanie się od udzielenia takiej informacji grożą konsekwencje prawne, więc mało kto ignoruje wezwanie (w szczególności międzynarodowe przedsiębiorstwa i firmy leasingowe).

Po otrzymaniu potrzebnych informacji, do kierowcy, który popełnił wykroczenie przesyłany jest dowód przewinienia (najczęściej zdjęcie), mandat oraz pouczenie o konsekwencjach prawnych. Wszystko odbywa się błyskawicznie. Kiedyś takie pisma przychodziły nawet po roku od momentu wykroczenia, obecnie docierają do (nie)zainteresowanych nawet po dwóch tygodniach. Może się zatem zdarzyć, że po powrocie np. z Włoch w skrzynce pocztowej już będzie czekała na nas koperta z mandatem za wykroczenie popełnione podczas podróży w Austrii czy na Węgrzech. Ale o ewentualnym złamaniu przepisów w samych Włoszech możemy dowiedzieć się dopiero po kilku miesiącach – tamtejsze służby działają z znacznie wolniej.

Czy wszyscy i zawsze przysyłają?

Najlepiej odpowiedzieć na to pytanie przytaczając statystyki. W całym 2015 r. Polska otrzymała od zagranicznych służb skromne 53 tys. zapytań na temat naszych kierowców. W 2016 r. wniosków o udzielenie informacji było już prawie 900 tys., w 2017 ponad milion, a w ubiegłym aż 1,5 mln! To jasno dowodzi, że czasy „przymykania oka” się skończyły i zagraniczne służby są zdeterminowane w swoich działaniach. Nie popuszczają nawet niewielkich przewinień i kwot – Austriacy potrafią wystawić mandat na kwotę 20 euro za przekroczenie prędkości o 7-8 km/h!

czy trzeba płacić zagraniczny mandat
W niektórych krajach miejsca kontroli są oznakowane, ale nie jest to absolutnie regułą

Najczęściej o dane polskich kierowców pytają Niemcy, Włosi i Francuzi. W liczbach bezwzględnych wygląda to tak (dane za 2018 r.):

  • Niemcy – 729 624 zapytania
  • Włochy – 143 218
  • Francja – 133 194 zapytań
  • Holandia – 124 659
  • Czechy – 110 794
  • Austria – 106 571
  • Belgia – 46 894
  • Łotwa – 43 570
  • Węgry – 37 733

Najczęściej mandaty dotyczą przekroczeń prędkości, ale dość często zdarzają się również przejazdy na czerwonym świetle czy np. wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu, prawym pasem, ale także niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu, niezapięte pasy bezpieczeństwa, rozmowa przez telefon komórkowy a nawet… niewłaściwe przewożenie dzieci (np. bez fotelika). Standardem stają się również kary za parkowanie w niedozwolonym miejscu lub nieuiszczenie opłaty parkingowe.

Kiedy można się „wykręcić” od płacenia?

Żeby czuć się zobligowanym do uiszczenia mandatu, feralna przesyłka, jaką otrzymaliśmy od zagranicznych służb musi spełniać trzy warunki:

  • mieć formę listu poleconego,
  • być przetłumaczona na język polski,
  • zawierać dowód wykroczenia, choćby w postaci zdjęcia z fotoradaru czy kilku screenów z kamer.
kia police
Kia Stinger staje się coraz popularniejszym radiowozem

Z formalnego punktu widzenia brak którejś z tych rzeczy sprawia, że nie musimy nawet odpowiadać na pismo. Natomiast czasami warto to zrobić nawet wtedy, gdy dokument spełnia wszystkie powyższe warunki. Często przysługuje nam prawo odwołania się od mandatu, a pisma zawierają informację o terminie, jaki na to mamy. Szansa na powodzenie jest tym większa, im mniejsze było przekroczenie, a kara niższa (zazwyczaj 10 do 50 euro). Ale przy większych przewinieniach nie liczmy na pobłażliwość. W ciągu kilku dni otrzymamy odpowiedź, że dowody są ewidentne i mamy zapłacić, bo jak nie to… No właśnie, to co?

Co nam grozi jeżeli nie zapłacimy

Nie tylko zagraniczna policja i inne służby wzięły się za polskich kierowców,. Zrobili to także tamtejsi… windykatorzy! Wyspecjalizowane w ściąganiu należności firmy działają na wielu rynkach, mają biura w każdym dużym unijnym kraju i bardzo często są zatrudniane do egzekwowania kar. Co więcej, kosztami takiej windykacji zostaniemy obciążeni my.

mandat z czech
Możemy nie mieć świadomości, że zagranicą zrobiono nam zdjęcie. Tamtejsza policja często używa mobilnych fotoradarów

Unikanie opłacenia kary jest na dłuższą metę ryzykowne. Jeżeli nie zrobimy tego w określonym terminie to odsetki szybko urosną. Niekiedy również rośnie stawka samej grzywny – jeżeli w ciągu 60 dni nie opłacimy mandatu wystawionego przez włoską policję, to będziemy musieli pomnożyć go razy dwa!

Jeżeli mandatu z danego państwa nie opłacimy, a po jakimś czasie pojedziemy do niego jeszcze raz, to nawet podczas rutynowej kontroli drogowej (choćby na parkingu przy autostradzie) możemy znaleźć się w poważnych tarapatach. I to także wtedy, gdy będziemy innym samochodem niż poprzednio – lokalna policja łatwo nas zidentyfikuje na podstawie nazwiska i innych danych udostępnionych jej przez CEPiK. Zostaniemy zmuszeni do tego, by uregulować zaległość na miejscu, wraz z odsetkami i innymi kosztami administracyjnymi. A to może zaboleć bardziej niż uczciwe opłacenie mandatu za wykroczenie, które popełniliśmy na obcej ziemi.

policyjna kia
Radiowozy Kia można spotkać nie tylko w Polsce ale również na Słowacji czy w Wielkiej Brytanii

Powiązane artykuły

Komentarz (1) do “Co zrobić z mandatem z zagranicy

  1. Jan

    “Często mamy przysługuje nam prawo odwołania się od mandatu, a pisma zawierają informację o terminie, jaki na to mamy” – przepraszam musiałem to wytknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa