KIAwiarnia
Close

Wyprzedaże: Optima kontra Insignia i Avensis

Obiecałem, że przyjrzę się bliżej promocjom organizowanym przez importerów i dealerów z okazji wyprzedaży rocznika. Na pierwszy ogień idą dobrze wyposażone limuzyny z dieslami.

Segment D. Konkurencja jest tu ogromna więc początkowo miałem poważny problem z wybraniem kandydatów do porównania. Szczególnie, że zależało mi na tym aby było sprawiedliwe. Żeby nikt nie czuł się skrzywdzony i poszkodowany. Zacząłem zatem zagłębiać się w cenniki, przyglądać promocjom i… szybko z listy potencjalnych kandydatów zaczęły znikać kolejne modele:

Volkswagen Passat. Choć oferowane na niego rabaty są imponujące (nawet 18000 zł) to nadal jest bardzo drogi na tle konkurentów. Dobrze wyposażoną wersję z dieslem trudno znaleźć za mniej niż 130 tys. zł, a i egzemplarze za 150 tys. nie są niczym dziwnym. Ewidentnie niemiecka marka plasuje się już gdzieś pomiędzy klasą popularną a premium.

Mazda 6. Japończycy nie dają rabatów finansowych. Do aut z rocznika 2017 dokładają opony zimowe i felgi, lakier metalizowany i wydłużają gwarancję do 5 lat za promocyjne 499 zł. Mazda nie ma jednak diesla, który pasowałby do porównania. Najmniejszy motor na ON ma aż 2,2 litra pojemności. To podnosi stawki ubezpieczenia. Przez wyższą akcyzę jest też stosunkowo drogi – w średniej wersji wyposażeniowej skyEnergy kosztuje 133 900 zł.

Ford Mondeo. Na stronie marki można znaleźć informację, że na modele z 2017 r. są przecenione o maksymalnie 12.000 zł. Tyle, że nigdzie nie ma promocyjnego cennika i Ford radzi… pytać o szczegóły dealerów.

Hyundai i40. Nie bójmy się tego powiedzieć otwarcie: konstrukcyjnie to już dość leciwy samochód (zadebiutował w 2011 r.) i pewnie lada chwila doczeka się następcy. Niesprawiedliwie zatem byłoby go zestawiać ze znacznie młodszymi konkurentami. Szczególnie, że nie okazałby się od nich tańszy.

Renault Talisman. W ofercie wyprzedażowej zostały już tylko modele benzynowe albo najmocniejsze diesle z automatem, które w topowych wersjach kosztują 130-150 tys. zł

Peugeot 508. Sytuacja podobna jak w przypadku Hyundaia i40. Konstrukcyjnie auto ma już 8 lat!

Citroen C5. Przysięgam, byłem pewien że to auto nie jest już produkowane. I to od dobrych kilku lat, zważywszy na to że karierę zaczynało w – uwaga, uwaga! – 2007 r. Serio, konstrukcyjnie ten wóz ma już 11 lat! Mimo to, Citroen nadal go sprzedaje. W całej Polsce został jeden egzemplarz z zeszłego rocznika za 126 140 zł (przeceniony o 6000 zł). Sami więc rozumiecie, czemu zdecydowałem się nie umieszczać go w porównaniu.

Skoda. Brałem pod uwagę Octavię albo Superba. Ta pierwsza to jednak pod względem technicznym kompakt na bazie Golfa, zaś drugiej bliżej pod względem rozmiarów (i ceny) do segmentu E. Taka już polityka Czechów: nie chcą kanibalizować się z Volkswagenem.

W ten sposób na placu boju pozostały trzy limuzyny z segmentu D, z silnikami wysokoprężnymi, manualnymi skrzyniami biegów i z porządnym wyposażeniem:

Kia Optima 1.7 CRDi (141 KM). Koreańczycy dają na ten model skromne 4000 zł upustu ale dorzucają też pakiet serwisowy o wartości 2800 zł. Poza tym dostajemy bardzo dobre seryjne wyposażenie. Wersja L ma nawet podgrzewaną kierownicę, skórzano-materiałową tapicerkę, reflektory ksenonowe, nawigację, elektrycznie składane lusterka itp. W porównaniu uwzględniłem jeszcze pakiet Navi System Plus, który rozbudowuje pokładowy system multimedialny o sporo przydatnych funkcji.

Opel Insignia 1.6 CDTi (136 KM). Najnowsze auto w tym porównaniu, chętnie kupowane przez floty. Oficjalny upust wyprzedażowy wynosi 8000 zł, ale w rzeczywistości jest jeszcze wyższy. U dealerów znajdziecie egzemplarze przecenione o 15000 zł, ale nie będą tak dobrze wyposażone, jak Optima. W porównaniu postanowiłem uwzględnić ten wyższy rabat. Dałem Oplowi lekkie fory. A co tam! Poza rabatem mamy możliwość wzięcia preferencyjnego kredytu i dostajemy gratis dwuletni pakiet Assistance wart 1899 zł.

Toyota Avensis 2.0 D-4D (143 KM). Długo się wahałem, czy ją uwzględnić zważywszy na to, że najlepsze lata również ma już za sobą. Przekonało mnie to, że lifting który auto przeszło w 2015 r. był naprawdę poważny: gruntownie przeprojektowano nie tylko nadwozie ale także całe wnętrze, zawieszenie, układ kierowniczy etc. Rabat na egzemplarze z 2017 r. wynosi (zależnie od wersji) od 15000 do 19000 zł. Oprócz tego można liczyć na preferencyjne warunki finansowania.

Auta mają podobne silniki, sześciobiegowe manualne skrzynie biegów, starałem się też w miarę możliwości zrównać ich wyposażenie. Choć nie do końca się to udało – np. Optima ma w serii lampy ksenonowe, Opel LED-y, a Avensis w wersji Premium oferuje za dopłatą tylko te drugie. Ponadto niektórych opcji w ogóle nie można dokupić (np. Toyota nie oferuje podgrzewania kierownicy), a część z nich znajduje się w drogich pakietach (np. elektrycznie składane lusterka u Opla). W konkretach sytuacja przedstawia się tak:

Po podsumowaniu Optima okazuje się najtańsza. Względem konkurentów brakuje jej tylko systemu autonomicznego hamowania i automatycznych świateł drogowych (te rzeczy plus kilka innych systemów dostępne są w wersji XL z automatyczną skrzynią biegów). Z kolei Avensis w ogóle nie może mieć podgrzewanej kierownicy i systemu ratunkowego, zaś Opel w tym zestawieniu jest uboższy o elektrycznie składane lusterka, ale za to jako jedyny ma reflektory LED (w Optimie dostępne są seryjnie w wersji XL, w Avesisie wymagają dopłaty lub są seryjne w wersji Prestige).

Ale jak wspomniałem we wczorajszym materiale wprowadzającym, istotna jest nie tylko cena i wyposażenie lecz również utrata wartości. Liczy się ją dla okresu 3 lat, przebiegu 90 tys. km i przyjmuje cenę katalogową samochodu. Jak wygląda to w przypadku porównywalnych aut?

Liczby mówią same za siebie. Na koniec mogę tylko dodać, że Opel daje na Insignię 2 lata gwarancji, Toyota na Avesisa 3 lata (lub 100.000 km), zaś Kia ma w standardzie 7 lat gwarancji (lub 150.000 km z pewnymi wyłączeniami, które pojawiają się po drodze). Także stąd bierze się jej wysoka wartość rezydualna – gdy po trzech latach będziecie chcieli sprzedać samochód, większość jego elementów nadal będzie na fabrycznej gwarancji producenta. Szczególnie, że jej czas zaczyna płynąć nie od momentu wyprodukowania auta, a od chwili gdy wyjedziecie nim z salonu.

Zostawiam Was z tymi przemyśleniami i idę dalej studiować cenniki, lawirować między opcjami dodatkowymi i porównywać promocje. Bo za dwa dni kolejne porównanie: Kia Sportage z… jeszcze się zobaczy 🙂

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa