KIAwiarnia
Close

Forma dobra. A co z treścią?

Z wieloma współczesnymi samochodami jest trochę jak z butami znanych projektantów. Są wyrafinowane stylistycznie, zrobione z najlepszych materiałów, opatrzone dużymi rozpoznawalnymi logami i oczywiście odpowiednio drogie. W katalogu wyglądają świetnie! Ale gdy tylko założycie je na nogę okazują się ciasne, niewygodne i kompletnie niepraktyczne w codziennym użytkowaniu.

Producenci samochodów dwoją się i troją, żeby ich auta przykuwały wzrok i były wyposażone w najnowocześniejsze zdobycze techniki. Niestety przy okazji drugorzędne znacznie zaczyna mieć to, jak samochód jest praktyczny, prosty w obsłudze czy przestronny. Jest na to nawet określenie – przerost formy nad treścią.

Weźmy takie bagażniki. Często na papierze mają dużą pojemność, ale w praktyce ich kształt uniemożliwia maksymalne wykorzystanie powierzchni. Albo te tablety zajmujące pół konsoli środkowej – co z tego, że wyglądają imponująco skoro zmiana ustawień klimatyzacji albo przełączenie stacji radiowej wymagają kombinacji, szperania w menu, odwracają uwagę od drogi itp. No i jeszcze te cyfrowe zegary – w niektórych nowoczesnych samochodach wyświetlają tyle informacji naraz, że niekiedy nie mam pojęcia z jaką prędkością aktualnie jadę, za to wiem jaką temperaturę ma olej w skrzyni biegów.

Ja w tym względzie jestem dość staroświecki. To znaczy lubię, gdy auto jest wyposażone zgodnie z najnowszymi trendami dotyczącymi bezpieczeństwa, komfortu czy technologii, ale jednocześnie gdy wszystko to jest proste, czytelne i do tego praktyczne. Właśnie dlatego bardzo spodobała mi się ostatnia generacja Kii Optimy, która zadebiutowała w 2017 r. Niestety równocześnie dostrzegłem w niej parę wad – głównie taką, że  samochód miał zbyt miękkie zawieszenie i kiepski układ kierowniczy, dający słabe wyczucie tego, co dzieje się z przednimi kołami. Można było odnieść wrażenie, że auto lekko „pływa” po drodze.

Z tym większą ciekawością wsiadłem do Optimy kombi po faceliftingu, której podwozie podobno przeszło sporo zmian technicznych. W dodatku testowy egzemplarz miał pod maską zupełnie nowy silnik benzynowy 1.6 T-GDI pożeniony z siedmiostopniową dwusprzęgłową skrzynią DCT. No wciskamy Start/Stop i jedziemy…

W ramach liftingu przemodelowano nieco zderzaki i lampy, auto dostało reflektory LED i inne wzory felg, ale przede wszystkim – nowy silnik 1.6 T-GDI

Wewnętrznie prosty i porządny

Dokładnie tak wyobrażam sobie idealne wnętrze rodzinnego kombi segmentu D. Tak, jeżeli chodzi o przestronność, jak i praktyczność i prostotę obsługi. Wszystko jest czytelne, w zasięgu wzroku i ręki, klawisze duże i porządnie opisane. Człowiek nie musi nawet przez sekundę się zastanawiać co, do czego służy, a potem szukać szpilki żeby to wcisnąć. Ekran systemu multimedialnego jest oczywiście dotykowy, ale tutaj również przejrzystość jest na najwyższym poziomie – nie ma problemu z trafieniem paluchem w ulubioną stację radiową, czy wpisaniem celu podróży w nawigacji. No i jeszcze te zegary – zawsze wiem ile jadę i jakie obroty ma silnik, a umieszczony centralnie komputer pokładowy wyświetla mi te informacje, których akurat potrzebuję. Minimalistycznie, ale super klarownie. A do tego wszystkiego jakość wykonania oraz użytych do tego materiałów nie pozostawiające absolutnie nic do życzenia. Jest chyba nawet ciut lepiej niż w modelu sprzed liftingu.

Jest estetycznie, ale jednocześnie prosto i czytelnie. Tak intuicyjne w obsłudze wnętrza to dziś rzadkość. Szkoda…

Jeśli chodzi o przestronność to mam pewien test, który przeprowadzam w każdym aucie. Najpierw siadam za kierownicą i ustawiam sobie fotel tak, aby było mi wygodnie, a potem… siadam sam za sobą, czyli na tylnej kanapie. Mały nie jestem, więc badanie nazwałbym dość wiarygodnym. I Optima wypada w nim lepiej niż dobrze – w tym segmencie jest w zdecydowanej czołówce, jeżeli chodzi o ilość miejsca we wnętrzu. Subiektywnie rzecz biorąc ulega chyba tylko Skodzie Superb.

Bardzo spodobały mi się również fotele wersji GT Line – dobrze wyprofilowane i świetnie trzymające po bokach. No i ten bagażnik! Nie chodzi wyłącznie o jego imponującą pojemność (552 litrów), ale ustawność i praktyczność – pod całą powierzchnią podłogi jest kilka schowków, na szynach zamontowano w pełni regulowaną belkę, która dodatkowo ma pasy, którymi jednym ruchem ręki można spiąć np. siatki z zakupami. A do tego wysuwaną siatkę oddzielającą przestrzeń bagażową od pasażerskiej (gdybyśmy np. chcieli zapakować bagażnik po sam dach). Miodzio!

Ale żeby nie było aż tak kolorowo to… szklany dach (opcja za 4000 zł) jest wielki i wpada przez niego mnóstwo światła do wnętrza, ale też wyraźnie ogranicza przestrzeń nad głowami (te wszystkie prowadnice i mechanizmy trzeba gdzieś pomieścić). Jeżeli macie do 185 cm wzrostu, wszystko powinno być w porządku, ale wyższe osoby powinny zrezygnować z tego dodatku, bez względu na to jak bardzo lubią widok nieba.

Wreszcie chce się ją prowadzić

W tydzień przejechałem nową Optimą kombi 1000 km po drogach różnej kategorii i z ręką na sercu muszę powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak zmieniło się zawieszenie i układ kierowniczy. Pod tymi względami to zupełnie inny samochód. Zawieszenie jest mięsiste i jędrne, co oznacza, że godzi wysoki komfort ze stabilnością przy wyższych prędkościach i na ostrzejszych zakrętach. Naprawdę trudno Optimę wyprowadzić z równowagi. Szczególnie, że układ kierowniczy wreszcie daje dobre wyczucie tego, co w danej chwili robią przednie koła. Postęp jest naprawdę gigantyczny. I mam wrażenie graniczące z pewnością, że odpowiada za to sam Albert Biermann – człowiek, który przez lata zestrajał podwozia BMW, a kilka lat temu przeszedł do Kii.

180 koni, 8,9 sekundy do setki i maksymalnie 210 km/h. Nieźle, jak na duże i rozsądne rodzinne kombi

Jeżeli chodzi o silnik to nowa jednostka 1.6 T-GDI na papierze prezentuje się całkiem porządnie – 180 koni, 260 Nm i 8,9 sekundy do 100 km/h. Rzeczywiste odczucia zależą  od tego… w jakim trybie jedziecie. A te są cztery: smart, eco, comfort i sport. Smart automatycznie dopasowuje nastawy silnika, skrzyni biegów czy reakcji na gaz do warunków i stylu jazdy, ale prawdziwe różnice czuć dopiero, gdy zaczniecie wybierać manualnie spośród trzech pozostałych trybów. W „Eco” samochód jest jakby lekko ospały, nawet mocniejsze wciśnięcie pedału gazu nie powoduje redukcji biegu – to jednak obniża spalanie. W trybie „Comfort” auto nabiera nieco werwy, ale nadal pozostaje raczej spokojne. Za to w „Sport” wyraźnie czuć, że ma się czym pochwalić. Ochoczo nabiera prędkości nawet gdy wskazówka prędkościomierza minie liczbę 100, skrzynia stara się utrzymywać niższe przełożenia, a auto w ułamku sekundy reaguje na mocniejsze dodanie gazu. Innymi słowy – widać, że przycisk „Drive mode” umieszczono przy skrzyni biegów nie tylko po to, by się dobrze prezentował. On po prostu działa. W dodatku „zapamiętuje” ostatnie ustawienie. To oznacza, że wsiadacie rano i macie samochód w takim trybie, w jakim zostawiliście go wczoraj. A to nie jest oczywiste i powszechne.

A jak jest ze spalaniem? W „eco” i „comfort” możliwe są do uzyskania wyniki podawane przez producenta, czyli 8 litrów benzyny w mieście i około 6 poza miastem, ale wyłącznie na drogach z ograniczeniem do 90 km/h. Na ekspresówkach będzie to już 7 litrów, a na autostradzie – ok. 8 litrów. Nadal jednak są to akceptowalne wartości, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z dużym benzynowym kombi o mocy 180 koni.

Generalnie bardzo mi się podoba, to jak Optima z tym motorem i skrzynią radzi sobie w codziennym użytkowaniu. Wydaje mi się – nomen omen – optymalnym wyborem dla tych, którzy użytkują auto głównie prywatnie, oczekują od niego dobrej dynamiki przy rozsądnym zużyciu paliwa, wygody oraz ciszy w środku przy autostradowych prędkościach.

Jeśli już miałbym na coś narzekać to na przycisk Auto Hold, który odpowiada za „przytrzymywanie” auta na postoju (np. na skrzyżowaniu możecie zdjąć nogę z pedału hamulca i samochód nie toczy się do przodu). Raz, że nie ma on funkcji pamięci jak „Drive mode” i trzeba pamiętać aktywować go po każdym uruchomieniu samochodu, a dwa – dość brutalnie puszcza ręczny, gdy ruszamy. Na szczęście po kilku dniach można dojść do wprawy.

Cena czyni cuda

Pełnowartościowe kombi segmentu D, nowoczesny silnik spełniający najnowsze unijne normy, 180 koni, dwusprzęgłowy automat, a do tego automatyczna klimatyzacja Kia Navi System, kamera cofania, aluminiowe felgi i wiele, wiele innych. Ile to może kosztować? Już mówię – niecałe 103 tys. zł. Uważam, że to rewelacyjna oferta za tak dopracowane, praktyczne auto. A już prawdziwą okazją wydaje mi się bogatsza wersja L za 117 tys. zł wzbogacona o pakiet Navi System Plus za dodatkowe 4300 zł. Wówczas za ca. 120 tys. zł dostajecie samochód kompletny – wyposażony w reflektory w technologii LED, czujniki parkowania, bezkluczykowy dostęp i uruchamianie, tapicerkę skórzano-materiałową, 17-calowe felgi, dużą nawigację i system nagłośnienia premium Harman Kardon z 12 głośnikami (gra rewelacyjnie), system aranżacji przestrzeni bagażowej oraz podgrzewaną kierownicę oraz przednie fotele (tylko uważajcie, bo mają taką skuteczność, że na najwyższym poziomie grzania potrafią wypalić dziurę w spodniach).

Naprawdę, trudno w takiej cenie znaleźć tak kompetentny samochód w tym segmencie. Owszem, nie jest on całkowicie wolny od wad (np. automat zmieniający światła działa z lekkim opóźnieniem a w „długich” LED jest dziwna ciemna plama mniej więcej pośrodku strumienia światła), niemniej są one na tyle mało istotne, że z łatwością przechodzi się nad nimi do porządku dziennego. A porządek dzienny jest taki, że Optima to… świetne auto do jazdy na co dzień.

W tym miejscu przypomniały mi się słowa mojego dziadka, który lubił powtarzać, że podstawą dnia w życiu człowieka pracującego jest „treściwy obiad”. I gdybym miał określić Optimę jednym słowem to nazwałbym ją właśnie treściwą.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa