KIAwiarnia
Close

Uwaga! Zwierzę za kierownicą!

Psy i koty. Rozpieszczamy je, pozwalamy im spać w łóżku, kupujemy smakołyki, dokarmiamy przy stole, biegamy do weterynarzy, pielęgnujemy, uczymy sztuczek, zabieramy na wakacje. Jednym słowem, traktujemy je jak członków rodziny. Tylko dlaczego w takim razie nie dbamy o ich bezpieczeństwo podczas podróży? A przy okazji także o własne?

Pewnie widzieliście taką scenkę nie raz: jedzie auto, jedną z szyb ma uchyloną, a przez nią wystaje sympatyczna mordka z wywalonym na wierzch jęzorem. Albo dojeżdżacie na skrzyżowaniu do jakiegoś sedana i widzicie, że na tylnej półce leży sobie beztrosko maltańczyk. A jeśli to nie sedan, tylko kombi to dość prawdopodobne jest, że w bagażniku siedzi rosły bernardyn. Albo dwa dogi niemieckie. Ewentualnie cztery huskie, jeśli ktoś zamiast sam biegać, każe to robić psom, a sam siedzi sobie w tym czasie na sankach.

Sami zapinamy w samochodzie pasy, pilnujemy żeby to samo robili współpasażerowie, a dzieci umieszczamy w specjalnych fotelikach z atestami. Dlaczego w takim razie podobnie nie dbamy o bezpieczeństwo zwierząt? Przecież nawet pinczer miniatura przy mocniejszym hamowaniu zamienia się w niebezpieczny pocisk. W najlepszym przypadku może się poranić lub połamać, w gorszym – zabić, a w najgorszym przy okazji zrobi jeszcze krzywdę któremuś z pasażerów. Nie wspomnę już o tym, jak pałętające się po kabinie zwierzęta rozpraszają uwagę kierowcy. A to chcą do Panci na kolanka, a to żeby je Pancio za uchem podrapał akurat w momencie gdy wyprzedza tira na trasie na Białystok.

Gdy byłem mały, moi rodzice zawsze mi powtarzali: „Zwierzęta to nie zabawki”. Pełna zgoda! Dlatego też nie należy ich transportować, jakby były zabawkami. Szczególnie, że w obecnych czasach mamy naprawdę sporo możliwości przewożenia ich w taki sposób, by nie tylko były bezpiecznie, ale też zadowolone.

Twój kot kupowałby ISOFIX

Bezpieczeństwo to podstawa. Za złe przewożenie zwierzaka możemy dostać 200 zł mandatu

Zacznijmy od tego, że żaden przepis w kodeksie drogowym nie wspomina o tym, jak powinny być przewożone zwierzęta w aucie. A nie, przepraszam. Są unijne rozporządzenia mówiące, jak należy transportować… krowy, konie, świnie czy drób. Ciężarówkami. Ale o psach i kotach w osobówkach nikt nie wspomina. Nie oznacza to jednak, że nie grozi nam mandat np. za sierściucha siedzącego, czy leżącego na kolanach. Jeśli policjant się uprze, to w takiej sytuacji wręczy nam kwit na 200 zł. Powoła się przy tym na art. 60 pkt. 1 kodeksu drogowego, który zabrania „używania pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu osoby znajdującej się w pojeździe lub poza nim”.

Z kotem sprawa jest prosta – do kontenera z nim! Innej opcji w tym wypadku nie ma, a to ze względu na charakter tych zwierzaków. Są wybredne, rzadko dobrze znoszą podróże autem, zdenerwowane lubią się kręcić i hałasować, trudno je uspokoić, często używają pazurów i bywają agresywne. Innymi słowy – są jak małe, krzyczące, nic nierozumiejące dzieci. Próby uspokojenia przez głaskanie mogą je tylko jeszcze bardziej rozwścieczyć. A to rozprasza kierowcę, pasażerów i jest niebezpieczne.

Na rynku znaleźć można kontenery przystosowane do mocowania pasami

Jaki powinien w takim razie być kontener dla kota? Na rynku znajdziemy setki modeli – plastikowe, wiklinowe, materiałowe, stalowe, z przeźroczystego pleksi. Z wyściółkami i bez, duże i małe, do noszenia pod pachą i za rączkę, białe, fioletowe, szare, w myszki, kwiatki i ptaszki. Ważne, żeby sprzęt był poręczny i dawał naszemu pupilowi komfort. Niektóre zwierzaki lepiej poczują się w maksymalnie zabudowanej i dość ciasnej konstrukcji, w której zostaną niemal całkowicie odizolowane od otoczenia, inne – w przestronniejszym kojcu, z którego będą mogły wszystko widzieć i czuć się w miarę swobodnie.

Ceny są zróżnicowane. Najtańsze plastikowe kontenery wątpliwej jakości to wydatek 30-50 zł, średnia półka kosztuje ok. 100 zł, a najdroższe certyfikowane modele z opcją mocowania pasami bezpieczeństwa nawet kilkaset złotych. Osobiście doradzam kontenery, które przypominają torbę – uszyte są z materiału, lekkie, estetyczne, zajmują mniej miejsca niż plastikowe. Mówiąc krótko, wydają mi się najbardziej praktyczne. Ważne jednak aby były wyprodukowane przez uznane, sprawdzone firmy. Chiński, tani no name gwarantuje tylko to, że kot da sobie z nim radę jednym pazurem.

Najlepsze miejsce dla kontenera? Podłoga za siedzeniem kierowcy lub pasażera. Albo w nogach pasażera siedzącego z przodu. Zwierzak będzie nas widział, co pozwoli mu poczuć się nieco pewniej, a jednocześnie i on, i my będziemy bezpieczni, bo kontener nie będzie się przemieszczał. Dostępne są również modele mocowane specjalnymi pasami do oparcia foteli. W żadnym wypadku nie powinniśmy przewozić kontenera luzem na fotelu, niezabezpieczonego, nieprzypiętego itp. To poważnie zagraża i zwierzakowi, i pasażerom.

Dostępne są także (choć w Polsce trudno dostępne) modele wyposażone w system mocowania ISOFIX stworzony z myślą o fotelikach dziecięcych. Wówczas kontener stawia się na kanapie czy fotelu. I można mieć pewność, że nie przemieści się w żadnym kierunku.

Pieskie życie nie jest złe

W przypadku psiaków sprawy się komplikują. Z jednej strony te zwierzaki są dużo spokojniejsze i mniej nerwowe niż koty, lepiej znoszą podróże (niektóre wręcz je uwielbiają) i są łatwiejsze do okiełznania. Z drugiej jednak mają bardzo zróżnicowane gabaryty – mogą ważyć mniej niż przeciętny kot, albo tyle co młody cielak. Jak je przewozić?

Kontenery – występują nawet w rozmiarach mieszczących bernardyny czy nowofundlandy, ale to duży wydatek (od 200 do 500 zł). I całkowicie bezsensowny, chyba że mamy pickupa i zamierzamy wozić zwierzę na pace. „Klatki” stosuje się co najwyżej do przewozu małych ras. Tak, by można było umieścić je na podłodze albo kanapie i przymocować pasami lub systemem ISOFIX. Ale, jako że psiaki są niezwykle towarzyskie, to nawet w przypadku najmniejszych ras lepiej stosować bardziej „otwarte” i cywilizowane rozwiązania.

Siedzisko – mocuje się je najczęściej do fotela pasażera specjalnymi szelkami. Zapewnia sierściuchowi możliwość obserwowania całego otoczenia (także poza autem), a jednocześnie sprawia, że się nie kręci po całym wnętrzu. Warto wybrać taki model, w którym znajdą się dodatkowe pasy zabezpieczające stworzenie – żeby nie wypadło z siedziska, choćby podczas mocniejszego hamowania. Ceny zaczynają się od ok. 80 zł, ale za lepszej jakości atestowane siedzisko zapłacimy 150-200 zł. No i pies nie może ważyć więcej niż kilka kilogramów.

Szelki pionowe – wiem, umieszczony w nich psiak wygląda co najmniej śmiesznie. Ale podobno małe rasy bardzo lubią podróżować w takiej pozycji i to do tego stopnia, że bardzo często w niej zasypiają! No i bez dwóch zdań to bardzo bezpieczne rozwiązanie – zwierzę się nie przemieści i ma bardzo duże szanse wyjścia bez szwanku nawet z wypadku. Szelki mocuje się nie do pasów bezpieczeństwa ale bezpośrednio do oparcia fotela czy kanapy. Czasami są też wyposażone w mocowania ISOFIX. Cena: 100-250 zł

Szelki z pasem bezpieczeństwa – w tym wypadku zwierzę może już normalnie siedzieć lub leżeć na fotelu bądź kanapie. Przy szelkach ma specjalny pas, który wpina się w miejsce zamka pasa samochodowego. Istnieją też wersje szelek bez wbudowanego pasa – wówczas przez szelki przeplata się pas auta. Oba rozwiązania dedykowane są większym rasom psów – ważącym od kilkunastu kilogramów w górę. Chodzi o to, by zabezpieczone w ten sposób zwierzę było na tyle ciężkie, by przy kolizji czy wypadku pas się zablokował uniemożliwiając zwierzęciu „lot” do przodu. 20- czy 30-kilogramowy pies bezwładnie uderzający w oparcie fotela kierowcy czy pasażera może je złamać. O kręgosłupie siedzącej w nim osoby nie wspominając. Cena: 100-250 zł.

Siatka zabezpieczająca w bagażniku – miejsce bardzo dużych milusińskich jest na samym końcu auta. Najczęściej kombiaka, SUV-a albo crossovera. Na kanapach większe stworzenia po prostu się nie mieszczą, albo jest im na nich niewygodnie. Warto wówczas wyposażyć się w dwie rzeczy: specjalną gumową matę na podłogę i siatkę lub kratkę (jeszcze lepiej, bo jest solidniejsza) oddzielającą przestrzeń pasażerską od bagażowej. Jedną i drugą rzecz najlepiej kupić u autoryzowanych dealerów – mają produkty idealnie dopasowane, atestowane, najlepszej jakości. Np. mata do bagażnika do Kii Stonic kosztuje 197 zł, zaś porządna kratka oddzielająca 970 zł. W przypadku Sportage ceny tych akcesoriów wynoszą odpowiednio 209i 957 zł. Do tego modelu dodatkowo można zamówić bardzo praktyczną matę osłaniającą zderzak (żeby psiak go nie porysował, gdy będzie wskakiwał) – jej koszt to tylko 104 zł.

Metalowa kratka zapewnia bezpieczeństwo, gumowa wykładzina – czystość. Nie jest to tanie rozwiązanie, ale w przypadku dużych psów najlepsze

Niech piją i biorą prochy

Jak widać, możliwości jest mnóstwo. A do tego dochodzą jeszcze akcesoria, które nie mają już może wpływu na nasze bezpieczeństwo, za to na samopoczucie już jak najbardziej. Np. specjalne maty na tylną kanapę, które tworzą rodzaj kojca zabezpieczającego tapicerkę samochodu przed sierścią, pazurami i zębami naszego pupila. 200 zł wydane na taką porządną matę może oszczędzić nam znacznie większych wydatków.

U weterynarza kupimy tabletki, które pomogą naszemu pupilowi lepiej znieść podróż

Zabierając zwierzaki ze sobą na majówkę pamiętajcie koniecznie o wodzie dla nich. Jeść w trasie nie lubią, ale piją zazwyczaj bardzo dużo – wpływ na to mają klimatyzacja i stres. Jeśli o ten drugi chodzi  to może się zdarzyć, że wasze zwierzę nie lubi podróżować, ale nie wyobraża sobie zostać w domu gdy wy będziecie na wakacjach. Sam miałem kiedyś owczarka niemieckiego, który dostawał mdłości po pierwszym przejechanym kilometrze, ale mimo to, gdy tylko otwieraliśmy samochód, pierwszy wskakiwał do bagażnika. Dostawał tabletkę klasycznego aviomarinu godzinę przed wyruszeniem w drogę. Działało super.

To jednak było jakieś 15 lat temu. Dzisiaj weterynarze odradzają „testowanie” ludzkich leków na zwierzętach. W swoim asortymencie mają dedykowane specjalnie im tabletki, które sprawiają, że żadna podróż z pupilem nie będzie straszna ani dla niego, ani dla was. A ja mam nadzieję, że dzięki temu materiałowi będzie również bezpieczna.

Bawcie się dobrze w majówkę, rozpieszczajcie swoich czworonożnych przyjaciół i zrzućcie im kawałek kiełbaski z rusztu mówiąc, że to od wujka Staszka :-).

Do przeczytania po długim weekendzie!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa