KIAwiarnia
Close

Fiskus nie lubi drogich samochodów

Masz firmę i chcesz kupić auto warte więcej niż 150 tys. zł netto? Powinieneś się pospieszyć i zrobić to jeszcze przed Sylwestrem. Bo 1 stycznia 2019 r. zaczynają obowiązywać przepisy, które sprawią, że leasing droższych modeli stanie się mniej opłacalny.

Rząd i Ministerstwo Finansów nie pozostawiają wątpliwości – przedsiębiorcy, którym dobrze się powodzi niedługo za to… zapłacą. W najbliższych tygodniach wejdzie w życie nowelizacja ustaw o podatkach dochodowych PIT i CIT. Niestety, znajdą się w niej zapisy, które uderzą po kieszeni przedsiębiorców kupujących samochody. Problem dotyczy tak samo małych, średnich i dużych firm, jak i wszystkich osób prowadzących działalność gospodarczą, które zechcą kupić droższy samochód.

„Poszkodowanych” będą tysiące, bo w praktyce 80-90 proc. takich pojazdów rejestruje się właśnie na firmy. Z prostego względu – dzięki leasingowi rzeczywisty koszt i ich zakupu (a także eksploatacji) jest znacznie niższy.

Tak jest teraz

Dzisiaj przepisy są jednoznaczne i proste: bez względu na to, ile kosztuje auto, zarówno wpłatę początkową na nie jak i miesięczne raty leasingowe, możemy w całości wrzucać w koszty prowadzenia firmy. Co to oznacza w praktyce?

Załóżmy, że kupujemy nową Kię Sorento 2.0 CRDi w wersji GT Line za 200 000 zł brutto, czyli 162 601 zł netto. Wpłata początkowa wynosi 10 proc. wartości auta, reszta podzielona jest na 36 rat. Dla uproszczenia przyjmijmy, że leasing jest „bezpłatny” tzn. całkowity jego koszt wynosi 100 proc. wartości pojazdu). Mamy więc taką sytuację:

Wpłata początkowa wynosi 16 260 zł netto. Wrzucając ją w koszty prowadzenia firmy pomniejszamy podatek, jaki musimy zapłacić fiskusowi w danym miesiącu o 2927 zł (przyjmując, że rozliczamy się wg 18-proc. stawki PIT). Taka suma zostaje nam jednorazowo w kieszeni.

Rata miesięczna wynosi 4065 zł netto. Możemy w pełni wrzucić ją w koszty prowadzenia działalności, co oznacza, że podatek PIT, jaki musimy zapłacić fiskusowi w danym miesiącu będzie niższy o 732 zł. Na przestrzeni trzech lat da nam to prawie 26 350 zł oszczędności podatkowych!

Gdy z kolei zsumujemy to, co zyskaliśmy na wpłacie początkowej i w ratach, okaże się, że dzięki Sorento oszczędziliśmy prawie 29,3 tys. zł na samym PIT!

Tak będzie po 1 stycznia 2019 r.

Nowelizacja ustaw o podatkach dochodowych przewiduje, że po Nowym Roku „do opłat z tytułu umów leasingu, najmu i dzierżawy będzie stosowany limit 150 000 zł”. Oznacza to, że leasing droższych aut będzie mniej opłacalny. Dotknie to także naszego przykładowego Sorento.

W przypadku pierwszej wpłaty podatek odliczymy nie od 16 260 zł, lecz od 15 000 zł, co oznacza konieczność zapłacenia PIT wyższego o ok. 200 zł. Z kolei jeżeli chodzi o miesięczną ratę, to choć wyniesie ona 4065 zł to do kosztów będziemy mogli zaliczyć tylko 3750 zł. W efekcie zapłacimy PIT wyższy o 67 zł. Na przestrzeni trzech lat będzie to 2400 zł więcej. A łączna „strata” w okresie leasingowania auta zamknie się na 2600 zł. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to niewiele, ale z drugiej strony to… roczne ubezpieczenie auta albo siedem pełnych baków paliwa.

No i mówimy tu o leasingu 100 proc., czyli bezkosztowym. Takich ofert jednak na rynku nie ma. Jeżeli przyjmiemy, że w rzeczywistości będzie to 104 proc., podatek odprowadzony państwu będzie wyższy o ok. 1000 zł.

Im drożej, tym gorzej

W przypadku samochodów, których cena wyjściowa jest jeszcze wyższa, straty poniesione przez przedsiębiorcę w związku ze zmianą przepisów będą jeszcze wyższe. Posłużmy się przykładem Stingera GT za 240 tys. zł brutto, czyli  195 121 zł netto.

W oparciu o dzisiejsze przepisy podatkowe, w całym okresie leasingowania od podatku odliczyć będziemy mogli sobie  35 121 zł PIT (przy założeniu, że całkowity koszt leasingu to 100 proc. wartości auta). Jeżeli kupimy pojazd po 1 stycznia ta kwota będzie o ponad 8000 zł niższa. A biorąc pod uwagę leasing na 104 proc., otrzemy się o 10 000 zł.

Najwięcej stracą przedsiębiorcy kupujący luksusowe samochody, których wartość liczy się w setkach tysięcy złotych. W przypadku Mercedesa klasy S wartego 500 000 zł netto, do skarbu państwa przez trzy lata odprowadzą ok. 70 tys. zł więcej z tytułu PIT (zakładając, że rozliczają się liniowym 19-proc. CIT) niż obecnie.

Czy warto się spieszyć?

W pierwszym projekcie nowelizacji o podatkach dochodowych był zapis, że na starych, korzystniejszych zasadach będzie można rozliczać opłaty leasingowe do końca 2020 r. Eksperci nie zostawili jednak na takim pomyśle suchej nitki: zwrócili uwagę, że jest to sprzeczne z zasadą ochrony praw nabytych. I jednocześnie wprowadzi ogromny chaos, jeżeli chodzi o rozliczenia przedsiębiorców z fiskusem.

Co więcej, resort finansów zaproponował aby każdy, kto zawrze umowę leasingową między dniem opublikowania nowych przepisów w Dzienniku Ustaw, a 1 stycznia 2019 r., w praktyce rozliczał opłaty leasingowe według nowych, mniej korzystnych zasad.

Na szczęście w trakcie pracy nad projektami ustaw oba zapisy zmieniono na korzyść dla przedsiębiorców. Efekt jest taki, że do wszystkich umów zawartych do 31 grudnia stosowało się będzie dotychczasowe regulacje. Czyli będziemy mogli zaliczać pełne raty leasingowe do kosztów podatkowych do końca trwania umowy leasingowej, niezależnie od wartości pojazdu. Nieistotne jest też to, kiedy zawrzemy umowę – może zostać podpisana choćby 31 grudnia 2018 r. o godz. 23:59, a będziemy rozliczali się z fiskusem na dotychczasowych zasadach.

 

Nie ważne jest w tym wypadku nawet to, że fizycznie nie będziemy dysponowali samochodem. Samo ministerstwo finansów potwierdza to oficjalnie i wyraźnie: wystarczy do końca roku zamówić auto i podpisać umowę leasingową by obowiązywały nas korzystniejsze przepisy dotyczące odliczeń podatkowych.

Reasumując, fiskus szuka pieniędzy w kieszeniach bogatszych przedsiębiorców, których stać na zakup droższych samochodów (rocznie może dzięki temu zebrać z PIT i CIT nawet 200-300 mln zł więcej). Przez to, za spełnienie swoich motoryzacyjnych marzeń będą oni musieli zapłacić więcej. Chyba, że nie będą czekali z decyzją do nowego roku i podejmą ją, w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Czasami, jak widać, pośpiech popłaca.

PS: Oprócz odliczeń związanych z leasingiem zmieniają się również przepisy dotyczące odpisów amortyzacyjnych pojazdów i odliczeń podatkowych związanych z ich eksploatacją. Szerzej napiszę wam o tym w kolejnym wpisie na blogu.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa