KIAwiarnia
Close

Kia z drugiej ręki? To dobry pomysł, ale…

Kupno używanego auta jest trochę jak gra w ruletkę. Trudno trafić na zadbany, sprawdzony egzemplarz z udokumentowaną przeszłością. Znacznie łatwiej na taki z przekręconym licznikiem, po wypadku, czy niedbale serwisowany. A nierzadko wszystko to naraz.

Ze statystyk firmy Samar, specjalizującej się w analizowaniu rynku motoryzacyjnego wynika, że od stycznia do końca września tego roku sprowadziliśmy z zagranicy prawie 760 tys. używanych samochodów. W całym 2017 r. było ich 940 tys., a w 2016 – ponad milion! Od 2000 r. nad Wisłę przyjechało z innych krajów unijnych już ponad 7 mln aut z drugiej (a często i trzeciej, a nawet czwartej) ręki. Niestety, duża część z nich jest nie tyle używana, co mocno zużyta.

Nierzadko do Polski przyjeżdżają samochody, które już dawno powinny trafić na złom. Ich stan techniczny jest opłakany

Średni wiek auta ściągniętego w tym roku to aż 11 lat i 8 miesięcy. Oznacza to, że swój żywot zaczynało w 2007 r. – innej epoce, jeśli chodzi o motoryzację. Nie jest tajemnicą, że część z nich jest w fatalnej kondycji technicznej – nierzadko mają powypadkową przeszłość, nie były odpowiednio serwisowane, zdarzają się wycięte filtry cząstek stałych czy wymontowane poduszki powietrzne, nie wspominając o pladze, jaką są przekręcone liczniki. Sprzedawcy zapewniają, że 10-letni wóz ma tylko 130 tys. km przebiegu bo „Niemiecki emeryt jeździł nim tylko w niedzielę do kościoła”. Tymczasem przeciętny mieszkaniec RFN rocznie pokonuje 25-30 tys. km. A to oznacza, że większość sprowadzanych samochodów z tamtejszego rynku w rzeczywistości ma już przejechane 250-300 tys. km. Tyle, że w ogłoszeniach tego nie widać. Oczywiście i na rynku wtórny zdarzają się prawdziwe okazje i rodzynki. Sęk w tym, że wyjątkowo trudno na nie trafić. Znacznie łatwiej paść ofiarą oszustwa i kombinatorstwa.

Dawniej auta sprzedawano na giełdach. Dzisiaj najczęściej szukamy ich przez internet

Co w takim razie może zrobić ktoś, kto z różnych powodów (może ich być wiele – od niewystarczającego budżetu po wewnętrzne, osobiste przekonania) nie zamierza kupować nowego samochodu, ale jednocześnie chciałby jeździć sprawdzoną, pewną „używką”? Cóż, zawsze może liczyć na ślepy traf i uparcie przeglądać portale ogłoszeniowe, jeździć po całym kraju, tracić czas na sprawdzanie wybranych modeli w serwisach, weryfikować stan licznika etc. A jeżeli nie czuje się na siłach by to robić, albo nie ma wystarczającej wiedzy na temat samochodów, może kupić auto u… dealera. Ale niekoniecznie nowe.

W ostatnich latach wiele marek obecnych na polskim rynku uruchomiało specjalne programy sprzedaży samochodów używanych. Najczęściej (choć nie zawsze) są to wozy pochodzące z oficjalnej sieci dealerskiej, ze znaną i łatwą do zweryfikowania przeszłością, rzeczywistym przebiegiem etc. Owszem, czasami auta w takich programach wydają się droższe niż podobne egzemplarze wystawione na portalach internetowych, ale pamiętajmy, że minimalizujemy w ten sposób ryzyko.

Nie zmienia to faktu, że decydując się na kupno używanego auta u dealera trzeba wziąć pod uwagę kilka czynników. Głównie ten, jakie auta są sprzedawane w programie. Bo różne marki przywiązują różną wagę do kwestii takich jak wiek, przebieg czy stan techniczny pojazdu. Niektórzy mają dość niskie wymagania. Np. zdarza się, że klienci kuszeni są „gwarancją” na auto, przy czym w rzeczywistości ma ona postać dodatkowej polisy ubezpieczeniowej zawartej z zewnętrzną firmą, która pokrywa koszty ewentualnych napraw. Różnie też bywa też z pochodzeniem – zdarzają się egzemplarze importowane.

6 lat fabrycznej gwarancji na używane auto? Tak, to możliwe

Zupełnie inaczej jest w przypadku programu Kia Używane, który należy do najbardziej bezkompromisowych na rynku. – Sprzedajemy wyłącznie pojazdy kupione w polskich salonach, najwyżej czteroletnie, co oznacza że są objęte gwarancją producenta jeszcze przed minimum 3 lata. I mogą mieć maksymalnie 120 tys. km przebiegu – wyjaśnia Maciej Żukowski, koordynator programu. Minimum trzyletnia gwarancja to efekt tego, że wszystkie nowe auta koreańskiego producenta w standardzie mają 7 lat gwarancji. Jeśli więc trafimy np. na roczne auto to tej gwarancji zostanie nam aż 6 lat! Przy dwulatku będzie ich 5, przy trzylatku 4, a czetrolatklu – 3.

Ponadto każe auto oznakowane logiem „Kia Używane” musi mieć w 100 proc. udokumentowaną historię serwisowania. I nie chodzi w tym wypadku wyłącznie o wpisy i pieczątki w książce serwisowej. Dużo ważniejsze w tym wypadku jest to, że klient ma pełen wgląd w historię przeglądów, ewentualnych napraw czy wymienianych części, jaka zapisana jest w komputerowych bazach danych Kia. Do tego wszystkiego dochodzi dokładne badanie stanu technicznego pojazdu. W jego ramach sprawdzanych jest 150 punktów w aucie, a cała procedura została przygotowana wspólnie z renomowaną niemiecką firmą Dekra (tą samą, która prowadzi rankingi niezawodności). Sprawdzane jest nawet, czy szyby nie mają zarysowań, oceniany jest stan tapicerki, działanie wszystkich mechanizmów i systemów, badany poziom emisji spalin i stan akumulatora, kontroluje się nawet gaśnicę (czy nie jest przeterminowana)! Oczywiście oprócz tego bez najmniejszego zarzutu muszą być wszystkie najważniejsze podzespoły samochodu, jak hamulce, układ wydechowy, zawieszenie, układ kierowniczy, silnik, jego osprzęt itd.

Czy to trochę nie za dużo wymagań, jak na używane auto? – Zależy nam na starannie wyselekcjonowanych egzemplarzach. Najlepszych z najlepszych – tłumaczy Żukowski. Dlatego Kia Motors Polska stawia warunki nie tylko samym autom, ale także dealerom, którzy chcą je sprzedawać. Muszą oni mieć choćby odpowiednie miejsce do prezentacji aut i przeszkolić pracowników.

W ramach programu można aktualnie kupić każdy model koreańskiego producenta, który został wyprodukowany po 2014 r. – zaczynając od miejskiego Picanto, przez ceed’a, Optimę, na Sorento, a nawet Stingerze GT skończywszy. Obecnie auta oferuje mniej więcej połowa wszystkich dealerów marki. Jak ich rozpoznać? Głównie po logotypach (mogą mieć różny format – od flag, przez standy umieszczone przy samochodach, po nakładki na tablice rejestracyjne) z treścią „Kia Używane | 3 do 6 lat gwarancji”. Z kolei w salonie przy wybranych biurkach stoją rollupy, które pozwolą nam łatwo i szybko zlokalizować osobę odpowiedzialną za sprzedaż „używek”. Pełną listę dealerów uczestniczących w programie znajdziecie na stronie kia.pl, albo na samym końcu tego materiału.

Wszystko to powoduje, że klient który kupuje jakiś model z programu ma stuprocentową pewność, że pochodzi ono z pewnego źródła, było odpowiednio serwisowane, jest nieskazitelne jeżeli chodzi o stan techniczny itp. No i ma jeszcze 3, 4, 5 lub 6 pełnych lat gwarancji producenta (lub do przebiegu 150 tys. km). Oraz nie musi dokonywać zakupu za gotówkę. Do wyboru jest kredyt lub leasing, można też zostawić w rozliczeniu swoje stare auto.

W czasach masowego, niekontrolowanego importu „używek” z Zachodu, których stan i przeszłość trudno zweryfikować, wydaje się to naprawdę ciekawą opcją. Nawet jeżeli oznacza trochę wyższą cenę. Jaką dokładnie? Możecie to sprawdzić klikając w poniższe zdjęcie. Znajdziecie tu pełną listę aut dostępnych aktualnie w programie:

Dealerzy, którzy uczestniczą w programie:

Białystok: TOP MOTORS

Bydgoszcz: MOTO-BUDREX

Częstochowa: ODYSSEY

Długołęka: GAM

Gdańsk: INTERBIS

Kalisz: PHU RYSZARD NOWICKI

Katowice: MOTO

Katowice: EURO-KAS

Kielce: PATECKI

Konin: PHU RYSZARD NOWICKI

Kraków: AUTO-CENTRUM PATECKI

Kraków: FILIPOWICZ

Łowicz: MGT

Łódź: LANDCAR

Łódź: MARVEL

Mielec: MKT SERWIS MAZIARZ

Nowy Sącz: AUTO COMPLEX

Nowy Targ: WADOWSKI

Olsztyn: JD KULEJ

Opole: SZIC

Poznań: LEE MOTORS

Szczecin: POLMOTOR

Tomaszów Mazowiecki: ASPOL

Warszawa: MITCAR

Warszawa-Nadarzyn: AS MOTORS CLASSIC

Wejherowo: K&K WOJTANOWICZ

Wrocław: WROBUD

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Zgoda marketingowa